To, czym nie mam ochoty zaśmiecać strony
piątek, 05 kwietnia 2013

Kryzys wieku średniego. Straszna rzecz. Jak sama nazwa wskazuje, dotyka facetów w średnim wieku. Za takiego się mam.

Objawy są zasadniczo różne: jedni kupują sobie pierwszy w życiu garnitur od Armaniego, inni sportowe kabrio. Dzięki garniturowi można zadać szyku, dzięki sportowemu kabrio, wiatr może pieścić nasze przerzedzone, fantazyjnie zaczesane na dyskretną pożyczkę, włosy.
Część facetów postanawia przeżyć mrożącą krew w żyłach przygodę i zaczyna się oddawać adrenalinie, co w wykonaniu pana w średnim wieku, potrafi być tak zabawne, że kurwa mać, i wiem co mówię.

Jest też, wcale liczna, grupa ziomów, którzy postanawiają się odmłodzić. W tym celu idą na dietę i na siłownię (Ibisz) albo idą na dietę i siłownię w styczniu, bo w lutym już pary nie staje (cała reszta z tej grupy). Ci rozsądniejsi odmładzają się w inny sposób i wyrywają siedemnastkę, która co prawda ma w głowie przeciąg ale za to działa jak skrzyżowanie viagry i doppelherza, co wcale nie znaczy, że wychodzi taniej niż te specyfiki. Nawet gdy łykane w ilościach hurtowych.

Co do mnie, to powiedzmy sobie szczerze - czego się nie tknę, to spierdolę. W wyniku czego, nie udało mi się zrobić sobie klasycznego kryzysu wieku średniego. Próbowałem, dalibóg. PRÓBOWAŁEM I MAM NA TO ŚWIADKÓW! Na szczęście obiecali milczeć i nie opowiadać o moich żałosnych próbach kryzysowego przejścia w wiek stateczny. I tak się gryzłem z myślami, co z tym fantem począć aż wymyśliłem.

Kupiłem sobie zegarek.

Tutaj pewnie przez wasze głowy przelatują takie marki jak Rolex, Daniel Roth, Patek, Breguet, Tag Heuer, Longines, Zenith czy Omega, z tanioszkami za 40 tysięcy ziko minimum. Nawet nie będę kłamał, że był taki plan.
Mam Casio G-Shocka GA 120BB, który jest cały czarny i prawie nic na nim nie widać.
Nawet to potrafiłem spierdolić.






Dobra, żartuję. Zakochałem się w nim od pierwszego wejrzenia. Za to, że jest jak ja: czarny, masywny i nie do zajebania.