To, czym nie mam ochoty zaśmiecać strony
czwartek, 29 stycznia 2015

Getin bank wygrał dla mnie dzisiaj internety. Dzwonią do mnie skoro świt, że jest niedopłata na kredycie. Zero stresu co do kwoty, bo kiedyś do mnie zadzwonili z tą sprawą po raz pierwszy. Leżałem w szpitalu, wycieńczony dietą i zapaleniem płuc, odebrałem telefon, windykacja, identify yourself (kurwa, dzwonicie do mnie i to ja mam się uwiarygodnić?), niedopłata, przelew prędko. Dobra, pani się nie wzbudza, ile tej niedopłaty. 2 franki i 30 centymów (nie pamiętam dokładnie, przybliżam skalę problemu). NO JA PIERDOLĘ, nie można o taką gównianą kwotę powiększyć kolejnej raty, która akurat się zbliżała? Bo przecież windykacja ma info o tym, kiedy płacę. No, zakładam, że jakoś ten pierdolnik ogarniają i mają.

Dlatego dzisiaj, jak usłyszałem w słuchawce głos pani z windykacji, nawet mi brewka nie drgnęła. Procedura taka sama (IDENTIFY YOURSELF! kurwa, dzwonicie do mnie i to ja mam się uwiarygodnić?), niedopłata na kredycie, proszę zapłacić dzisiaj. Dobra, ile tej dopłaty.

0,18 franka.

Zero, przecinek, osiemnaście dziesiątych pierdolonego franka.

W celu zwindykowania takiej kwoty, należy dzwonić do człowieka skoro świt, budzić go. No dobra, dzisiaj sam się zbudziłem wcześniej, ale wczoraj udało im się, chujom, ukraść mi pół godziny snu. A następnie tak rozśmieszyć kwotą, że już nie zaśnie. I jeszcze ten ośli upór, że koniecznie dzisiaj mam wpłacić. Tak, kurwa, co jeszcze. Dzisiaj będę puszczał przelew, a następnie jutro, kolejny, z ratą.

Ja rozumiem, że oni mają procedury. Ale czy przy okazji te procedury muszą być tak pojebane, że nie ma rozróżnienia między windykowaniem ZERO, PRZECINEK, OSIEMNASTU PIERDOLONYCH DZIESIĄTYCH FRANKA a tysiącem tychże? Może jakieś widełki wprowadzić, że do pewnych kwot to tylko informujemy klienta smsem, że jest niedopłata, i że powiększamy mu o tę kwotę kolejną ratę, a nie wykonujemy liczne telefony rano? Zupełnie jakbym ja był zobligowany do ich odbierania, zwłaszcza spod nieznanych mi numerów zamiejscowych.

A potem jeszcze płaczą, że banki zarobiły w ubiegłym roku tylko sto miljordów krugerandów. Co za pacany durne.

PS. Uprzedzając ewentualne uwagi, wiem, że osiemnaście to jest setnych a nie dziesiątych. Ja tylko cytowałem panią windykatorynię.

10:12, radkowiecki
Link Komentarze (2) »