To, czym nie mam ochoty zaśmiecać strony
Blog > Komentarze do wpisu

Cyrkowcy i tysiąc słoni

Właśnie wróciłem z tego cyrku, co to się niedaleko Stadiona rozstawił i regularnie nie wiem co napisać. Znaczy nawet bym i coś wyknuł ale nie bardzo idzie mi klepanie w klawiaturę, bo klaskaniem mam obrzękłe prawice ale kilka zdań sklecę.

Rozpoczyna się na pełnej kurwie, jak klasyczna scena z Moulin Rouge. Nawet klaun wodzirej przypomina zapiewajłę z filmu. 
I jak to wszystko się rozpędziło i zaczęło wjeżdżać na scenę, to się popłakałem ze szczęścia, i nie jest to figura retoryczna. Rodzice mnie za dzieciaka brali do cyrku i wspomnienia mam nie takie, że męczone zwierzęta, zbutwiałe płótno namiotu, niewygodne ławki i ogólna słabizna, tylko O RANY, BĘDĄ SŁONIE, ŻONGLERZY, KLAUNI I ZABAWA. No i jakby ktoś dużego Radka wziął za oszew, przeciągnął o 36 lat wstecz i zafundował mu taki zaciesz, jaki miał za młodu. No to zero zdziwień, że się poryczałem z radochy. 
Występ ujęty jest w ramy historii chłopca, który chce puszczać latawiec ale mu nie idzie, pojawia się kurier rowerowy z dużą paką, z paki wyskakuje Jack in the box i za pomocą czarodziejskiej różdżki pokazuje chłopcu dużo dobrych rzeczy. Na dwie godziny występu (z półgodzinną przerwą w połowie) złożyły się trzy składające się jak harmonia panie, pan na monopedzie tańczący z sympatyczną dziewczyną, laska na trapezie, czterech ziomków chodzących po linie, pani z hula hop czy nawet z ośmioma, ludzie wystrzeliwani z katapulty i wirujący pod sufitem namiotu, niektórzy nawet na szczudłach wirowali i nikt się nie przewrócił, koleś budujący sobie wieżę z krzeseł i robiący na kolejnych etapach tej budowli czary ze swoim ciałem oraz dwóch typów w okrągłych kloszach po dwóch stronach długiej rury, kręcącej się wokół własnej osi. 
Plus występy trupy rozrywkowej, która robi masowy rozpierdol na scenie i wśród publiczności. Normalnie klauni w cyrku mnie żenują, przy tych śmiałem się jak posrany. 
Poszczególne programy perfekcyjne z jedną, chyba niezaplanowaną wpadką, jak jeden z typów w tych kloszach zamotał się w skakankę i byłem pewien, że będzie nieszczęście. Na szczęście nie było. Muzyka na żywo wykonana tak, że miałem dreszcze a jak w pewnym momencie usłyszałem dwa motywy podobne do filmowych, to mało nie zemdlałem z rozkoszy: Black Hawk Down i Ghost in the Shell, i nie trzeba więcej słów. Wokalistki z głosami, które dałyby im na luzie pierwszą dziesiątkę w dowolnym zestawieniu płytowym, jakby tylko nagrały jakieś płyty solowe. 
Piękno, dobro i zmasowana magia, która nie pozwala oderwać wzroku od wykonawców. Jakie to było cudowne, to brak słów, za reklamę niech starczy wam to, że do tej pory mam zdrętwiałą szczenę, cały czas się uśmiechałem pełną gębą. 
A potem się skończyło, ekipa się zawinęła, na scenie został chłopiec z latawcem, Jack in the box pokazał mu, żeby puścił tego latawca, chłopiec puścił a ja się znowu rozpłakałem. Jak mały dzieciak, tym razem ze wzruszenia. A kiedy ja przez ostatnie 25 lat płakałem dwukrotnie w ciągu niecałych trzech godzin? No nigdy. 
Na ich następny program pojadę nawet do Ustrzyk.

piątek, 17 października 2014, radkowiecki

Polecane wpisy

  • Gdyby ktoś przyszedł i powiedział stary czy masz czas

    No więc ukonstytuował się kolektyw mieszkańców i na pierwszym spotkaniu ustaliliśmy przez aklamację, że jest taka zorganizowana akcja, że wszyscy lokatorzy wpła

  • Przy paśniku

    Sobota, Targówek, chiński dresobar gdzie przy paśniku spotyka się policjant, najebany żul, lekko wcięty obywatel, dresiwo i ja. Buda mała, taka a'la kurnik, kol

  • W krainie kwitnącej bulwy

    Dokoła Pyrkonu zrobił się smród na fejsie i w mejnstrimie ale nie mam zamiaru o tym pisać, bo tak bardzo mi się nie chce, że żałujcie, że tego nie widzicie. Wsz

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/10/20 20:53:30
ja zawsze lubiłam niedźwiadka z listkiem na penisie... ;)
-
2014/10/21 00:15:34
Ja wszystko rozumiem, ale powiedz mi - czemu, na Boga, czemu już nie piszesz tu recenzji z książek, filmów seriali?? Za to pokochałem Twój blog i Twoje wpisy... Weź no, chłopie, się popraw!
-
2014/11/18 13:17:40
A co to za sposoby opresyjnego wpływu na ukazujące się tutaj teksty. Są perypetie to niech o nich pisze, proste. Chce sobie opisać biokominek to nie pisze, chce operacje to jedziesz, nie widzę problemu :)