To, czym nie mam ochoty zaśmiecać strony
Blog > Komentarze do wpisu

Przy paśniku

Sobota, Targówek, chiński dresobar gdzie przy paśniku spotyka się policjant, najebany żul, lekko wcięty obywatel, dresiwo i ja. Buda mała, taka a'la kurnik, kolejka wywija się na zewnątrz, można od razu zrobić zakupy w całodobowym alkoholowym, który z dresbudą ściana w ścianę, no oaza samowystarczalności na dzielni.
W kolejce jakiś dwumetrowy steryd na bogatości, żadne tam adibasy tylko Najacze, wszystko błyszczące, przy nodze uśmiechnięty amstaff albo coś w podobie, i taki jest zadowolony z życia ten pies, że zachłostuje wszystkich ogonem na śmierć. Typ o spuchniętych nerkach doi setkę cytrynówki lubelskiej, kumpel Najacza karmi psa Snickersem, jakiś ziom opowiada o tym, jak to w sobotę coś go zaczęło w środku boleć, dziewczyna dała mu przeciwbólowce, pomogły. Na moment. A potem tak go zgięło, że przyjechała karetka i jak się ocknął w szpitalu, to usłyszał od lekarza, że jakby jeszcze pochojraczył i posnuł się na apapie, to wieźliby do szpitala trupa. Tylko nie usłyszałem co mu jebło, wiem natomiast, że w skali bólu, czuł podobno dziesionę, tak mu powiedział lekarz. Patrząc na ziomka uznaję, że najbliższy kontakt z dziesioną, to miał jak kroił studenta. Mija chwila i zza winkla wytacza się emeryt pod tęgą muchą i na hasło 'ty już tyle nie pij', odpowiada 'piję bo mogę'. Sobota leniwie toczy się dokoła nas.
Dzień jak co dzień na bębnie.
Każdy przychodzący do sklepu lub do budy jest witany mniej lub bardziej entuzjastycznie, bo wszyscy się przecież znają. Sobotnie, poranne pytania 'a co u Łysego?'. 'A, kurwa, nie wiem, wczoraj pochlaliśmy i gdzieś się nam zgubił'. No bukoliczna sielanka.
Okienko do zamówień się zbliża, jeszcze tylko jakiś typ w kowbojkach, spory dres na dorobku, który gawędzi z kumplem jedzącym przy stoliku obok i ja. No i ten koleś w kowbojkach, jakiś ewidentnie niemiejscowy, robi zamówienie, a najebany jest tak, że z gadką u niego już nie za bardzo w porządku, pewnie bidny z imprezy wysłany po żarcie. Kurczak z ą, kurczak z ę, sajgonki i krewetki z cebulą, czy kurwa coś podobnego. Tylko niech mi pani powie, czy te tajger krewetki to muszą być panierowane. I ta miła pani zza lady coś mu brzęczy po polskawu, ziom ni chuja nie kojarzy co się do niego mówi więc się bidny fiksuje na panierze.
-Czy one będą panierowane?
-Tak.
- A czy można te tajgery poprosić niepanierowane?
- Nie.
- Znaczy muszą być panierowane?
- Tak.
- Ale ja bym chciał niepanierowane.
I by tak pierdolił do sądnego dnia gdyby nie głos zza pleców.
-Zdrapiesz sobie.
Sobota leniwie przelewa się za oknem.

wtorek, 17 czerwca 2014, radkowiecki

Polecane wpisy

  • Cyrkowcy i tysiąc słoni

    Właśnie wróciłem z tego cyrku, co to się niedaleko Stadiona rozstawił i regularnie nie wiem co napisać. Znaczy nawet bym i coś wyknuł ale nie bardzo idzie mi kl

  • W krainie kwitnącej bulwy

    Dokoła Pyrkonu zrobił się smród na fejsie i w mejnstrimie ale nie mam zamiaru o tym pisać, bo tak bardzo mi się nie chce, że żałujcie, że tego nie widzicie. Wsz

  • Pędzimy przez polską dzicz

    No więc dzisiaj w drodze do pracy, w autobusie uwożącym mnie w stronę Mokotowa, zobaczyłem dziewczynę, która wyglądała prawie identycznie jak koleżanka moja, Ha

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/06/17 18:23:07
Pewnie był na diecie bezglutenowej.
-
2014/06/17 18:36:05
No ten jego antypanierkowy upór na to wskazywał.
-
2014/07/21 23:16:50
GRATULUJĘ DEBIUTU!!!! :D:D:D:D <brawa>
-
2014/08/30 22:13:09
"zdrapiesz sobie" haha! made my day ;) Cały dzień ogarniałem najlepsze ubezpieczenie samochodu i najtańsze... wiec trochę zmużdżony jestem - wielkie dzięki za poprawę nastroju ;)