To, czym nie mam ochoty zaśmiecać strony
Blog > Komentarze do wpisu
Nudzi mi się

Jako człowiek pretendujący do miana erudyty, intelektualisty, osobnika kulturalnego i przodującej siły młodego pokolenia powinienem napisać, że wychowałem się na wierszach Wisławy Szymborskiej i wiadomość o jej śmierci spadła na mnie niczym grom i jestem pogrążony w bólu i żalu ale nie napiszę. Przeżyła piękne 89 lat, pomimo ciężkiej choroby i operacji, zmarła w domu we śnie a nie w szpitalu pod kroplówką oraz zostawiła na skałach czasu tyle śladów, że mogłaby obdzielić nimi kilka osób. Nie widzę powodu żeby ronić nieszczere łzy nad kimś, kto mógł powiedzieć 'przeżyłam życie'. Raczej trzeba wzbudzić w sobie zdrową zazdrość i samemu zacząć ryć. A po drugie jestem kiepski z poezji i kojarzę jej 2 wiersze. Pierwszy o kocie martwego właściciela a drugi napisany po aferze z listą Macierewicza. Więc totalnie nie moja bajka, co nie przeszkodzi mi w wychyleniu za poetkę stu gram wódki przy weekendzie. Oraz uważam, że totalnie powinna spocząć na Wawelu, chyba że rodzina sądzi inaczej.

Zamiast tego chciałem wejść na chwilę w skórę dziennikarza śledczego i poczuć się jak Woodward i Bernstein.
Tradycyjnie już Polaków zaskoczył i zszokował fakt, że zimą jest zimno. A czasami tak zimno, że trzeba zamknąć okno w sypialni i rozkręcić grzejnik. W skrajnych przypadkach przestajemy spać nago, na noc wbijamy się w dres i wyciągamy z pawlacza drugą kołdrę. Praktycznie 4 zimy na 5 są mroźne a my dalej w szoku.
Jedną z niedogodności polskiej zimy jest to, że w komunikacji pizga mrozem. Dlatego w listopadzie 2005 ZTM wystartował ze znakomitą inicjatywą jaką jest 'ciepły guzik'. Sprawdza się tak podczas mrozów, jak i przy upałach (oczywiście gdy działa klima). Wydawałoby się, że przez 6 lat nawet płaziniec nauczyłby się prostych zasad. Niestety, mieszkańcy Warszawy są w swej masie mniej skomplikowani od przywr i po raz kolejny radują mnie festiwalem swojej głupoty, bezmyślności i nieogarnięcia. W tym roku postanowiłem podjąć dziennikarskie śledztwo i sprawdzić czy coś się zmienia.
Nic się nie zmienia. Ludzie jak byli głupi, tak są.
Mógłbym tu ulać ściany tekstu ale zamiast tego zachowam się jak nie ja i zadam wam zagadkę-psychotest.
Jeżeli na zewnątrz jest -18 stopni a na przystanku, do którego zbliża się autobus obsługujący technologię ciepłego guzika, stoją 3 zdrowe, sprawne ruchowo osoby, ile drzwi otworzą wsiadający gdy autobus się zatrzyma? Zakładamy, że nikt nie wysiada.
1 - jesteś osobą naiwną, wierzysz w zdrowy rozsądek, logikę i procedury. Śmiało możesz się spakować i wyjechać na wyspę robotów, nikt cię tutaj i tak nie lubi. Na wyspie robotów na pewno nie zmarzniesz zimą w autobusie.
2 - jesteś osobą towarzyską, kulturalną i wyluzowaną i masz wyjebane na fakt, że prawdopodobnie zostaniesz w drzwiach stratowany przez innych. Możliwe, że ustępujesz miejsca w komunikacji. 
3 - jesteś Prawdziwym Polakiem i chuj innym do tego, którymi drzwiami wchodzisz do autobusu. Na forum napiszesz o złodziejach rządzących tym miastem, przez których w komunikacji jest zimno. A nie grzeją, bo oszczędza się kosztem obywatela.
4 - wolność rządzi. Ewentualnie w wejściu, które wybrałeś, leżał obdarty dziadek-smród i musiałeś się szybko zaadaptować do sytuacji. Ty też napiszesz na forum, że w komunikacji jest zimno. Albo oznajmisz, że zimą kręcisz bekę na mieście.

6 lat tresury a to bezmózgie bydło dalej nie widzi związków przyczynowo-skutkowych między temperaturą wewnątrz komunikacji a procentem bezsensownie otwieranych na przystankach drzwi. Jak ja czasami pogardzam ludzkością to wy nawet nie wiecie.
A teraz idę wymyślać jakiś pseudonim dla mojego informatora w najwyższych kręgach władzy. Może Long Dong Silver? 

Mała aktualizacja.
Nie da się dzisiaj uciec od Szymborskiej dzięki czemu dowiedziałem się, że jestem trochę za bardzo znudzony. Okazało się bowiem, że znam więcej jej wierszy. Nie wiedziałem po prostu, że to są jej utwory. Tak na szybko dopiszę te, które skojarzyłem w wyniku trzyminutowej kwerendy:
- Gawęda o miłości ziemi ojczystej. Robiliśmy to na lekcji polskiego i chyba nawet musiałem się nauczyć kawałka, bo początek wiersza znam.
- Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej. Nawet najcięższy moronita kojarzy 'tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono' co oznacza, że mam dzisiaj ciężki dzień.
- Konkurs piękności męskiej. Też to robiliśmy w szkole, bo kawałek o brzuchu w dwudziestu pięciu minach zaskoczył natychmiast. I że wszedł napięty od szczęk po pięty.
- Nic dwa razy. Dawno temu myślałem, że to tekst Kory. Nie śmiejcie się, nie było wtedy internetu.
To tak na szybko. Jakbym miał godzinę więcej to by się pewnie okazało, że Szymborską znam, jak na zioma, który niekoniecznie poetycki, całkiem nieźle. No ale tak mi się nudzi, że nie mam siły sprawdzać.

Aha, jak już tu jestem to warto dodać, że cytat o śladach na skałach czasu został przeze mnie przekręcony. Ale totalnie nie chce mi się tego poprawiać. Dla porządku - chodziło o ślady w piaskach czasu.

czwartek, 02 lutego 2012, radkowiecki
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/02 13:44:23
A ja powiem krótko. Cieniasy. Zima -20 w Ikarusach w latach 80 i 90 to był hardcore (no dobra, w 90 były lekkie zimy, góra -5 a i tak było zimniej w komunikacji niż teraz). Mimo otwartych drzwi w ŻADNYM niskopodłogowcu nie jest w połowie tak zimno, jak bywało zimą w tramwajach (gdzie bywało zimniej niż w Ikarusach). Lepiej było nie siadać, można było sobie tyłek odmrozić. :)

Ludzie grzeją tyłki włączając kaloryfery na maxa, to zaraz marzną, jak im tylko co zawieje. Mnie jest w komunikacji miejskiej chwilami za ciepło i otwarcie drzwi mnie ratuje, bo dostarcza tlenu. Ale ja w domu mam temperaturę 15-18 stopni a nie 25.

"Panie kierowniczko, jak jest zima, to musi być zimno" :)
-
2012/02/02 13:53:50
"Ludzie grzeją tyłki włączając kaloryfery na maxa, to zaraz marzną, jak im tylko co zawieje. Mnie jest w komunikacji miejskiej chwilami za ciepło i otwarcie drzwi mnie ratuje, bo dostarcza tlenu. Ale ja w domu mam temperaturę 15-18 stopni a nie 25. "

Ale myjesz się w ciepłej wodzie, czy to też wbrew odwiecznym prawom natury?
-
2012/02/02 13:59:34
fakt, jest cieplej niż było.
stąd- wchodząc do autobusu ściągam czapkę i szalik.

ale ja generalnie jestem zimnolubna, gruboskórna i nieczuła.

i ostatnio o wrocławskim empeka dużo mogłabym mówić, i niekoniecznie dobrze...
-
2012/02/02 14:11:19
@lavinka
Dawali za to medale?
-
2012/02/02 14:15:04
To ja mam odwrotnie. W Berlinie w komunikacji miejskiej grzeją jak popierdoleni. W efekcie ubrany na -15 wchodzisz do wagonu gdzie jest +20, spływasz potem bo przecież nie będziesz się rozbierał do krótkiego rękawa, nie zdążysz nawet, a potem taki spocony wychodzisz z powrotem na -15. Tak samo we wszystkich sklepach...

Tak przez parę dni i moje zatoki mówią "pierdol się pan" i pozamiatane, L4.
-
2012/02/02 14:21:23
Mnie w ogóle bardzo bawiło jak ZTM urządzał tę akcję i prasa rok w rok przypominała, do czego ciepły guzik służy. A tymczasem w reszcie kraju bez żadnego specjalnego propagowania zasad ludność nauczyła się tego jeszcze w XX wieku. Może coś w tych płazińcach jest...
-
2012/02/02 14:54:21
@lavinka
Żadne cieniasy. Przejedź się w porannym szczycie z Piaseczna na Wilanowską. Bo jak się jedzie komunikacją 20 minut, to może być w środku nawet +5. Jak tłuczesz się rano przez 2 godziny (bo wypadek), to mróz daje w dupę nawet mi. A ja mam bardzo wysoką tolerancję na niskie temperatury.

@m-m-m
To nie tylko berliński fenomen. Jak zima się skradała i było +3, miałem ochotę spalić wszystkie pojazdy niskopodłogowe. Na dworze przyjemny, orzeźwiający chłód a w środku +25 i pot skraplający się na suficie i szybach. Kierowca nie może wyłączyć ogrzewania bo ma czujkę, która włącza kocioł automatycznie. A żadnego potencjometru żeby skręcić z +9000 do +18 nie ma. I kotłujesz. Szczytem było automatyczne włączenie się ogrzewania podczas wieczornego kursu w połowie maja, bliżej właściwie czerwca. Kierowca wytłumaczył mi na pętli, że on wie, że to idiotyzm ale nic nie może zrobić.

@tarhim
Ja rozumiem, że w porannym szczycie wszystko się otwiera na oścież bo jednak jest duży ruch na przystankach. Ale w godzinach pozaszczytowych? Co za problem wejść w 3 osoby jednym wejściem? Nie ogarniam.
-
2012/02/02 15:39:00
z kolei dla odmiany mnie zdarzyło się zaziębić przez klimę w tramwajcu.
za zewnątrz było +20, w środku temp. oscylowała w graniach - 3.
i pozamiatane.

@m-m-m
jak jeszcze rok temu wycieczka do korpo zajmowała mi ponad 30 minut (w jedną stronę)- to wsiadając do autobusu ściągałam kurtkę.
i zaobserwowałam podówczas coś takiego- że w 8 na 10 aut- jechał sam kierowca, w pozostałych 2- najczęściej tylko jeden pasażer.
a zima wtedy zimna i śnieżna była. n\
-
2012/02/02 15:49:38
W takie mrozy największym wyzwaniem jest przejazd metrem, bo tak zawsze ciepło, a nie zawsze jest się jak odpowiednio rozebrać. To znaczy wiadomo, kurtkę mogę rozsunąć, czapkę i rękawiczki zdjąć, ale już drugiego swetra się nie pozbędę. A potem z metra na przystanek, gdzie czekanie na autobus dostarcza czasem niezwykłych atrakcji.
-
2012/02/02 18:34:32
@szpiegowsky
jak jeszcze rok temu wycieczka do korpo zajmowała mi ponad 30 minut (w jedną stronę)- to wsiadając do autobusu ściągałam kurtkę.

Fajnie, ale mi zajmuje: 2m U-Bahn, przesiadka, 5m S-Bahn, przesiadka, 15m S-Bahn. Musiałbym zacząć jeździć jakąś okrężną trasą, żeby się opłacało rozbierać. Załamka.
-
2012/02/02 20:00:01
@mmm
"Musiałbym zacząć jeździć jakąś okrężną trasą, żeby się opłacało rozbierać."

Albo weź może zainwestuj w takie ciuchy jak u Chippendalesów - jeden ruch i gotowe.
-
2012/02/03 00:57:53
O Szymborskiej mam jak gospodarz; o grzaniu w zbiorkomie mam nic, bo ja to jestem od grzania akumulatorów na szrocie co najwyżej; ale o zimie, cóż, mógłbym dużo i mocnemi słowy, bo akurat dzisiaj (znaczy, wczoraj) efektownie dałem ciała, i zima dała się nam naprawdę we znaki... bsblog.blox.pl/2012/02/Mega-hiper-epic-fail.html
-
2012/02/03 09:26:11
Oooo, komunikacja! Oczywiście, że WSZYSTKIE WEJŚCIA NARAZ, bo sześć kroków w kierunku drugich drzwi w autobusie to jest wysiłek zabójczy dla serca i stawów. Tak samo wysiadający: jeszcze nie widziałam, żeby się rozglądali, do których drzwi się ustawia reszta, żeby dołączyć. Po co, sam se wysiądę i wywietrzę.

Zgadzam się z f_a_t_e: zimą unikam metra w szczycie, bo jest tam sauna + ścisk uniemożliwiający cokolwiek poza rozpięciem kurtki. I strumienie potu na plecach, gdy wychodzisz na rześkie -20. Bingo.
-
2012/02/03 12:01:18
Ja się potrafię tłuc osobowym z Żyrardowa do warszawy 50minut, więc mi to z metrem i komunikacją miejską nie wyjeżdżaj, bo to lajcik w porównaniu do sytuacji,gdy w pociągu wysiądzie ogrzewanie. Człowiek się nawet cieszy z tłumu, bo wówczas jest cieplej. Wbrew pozorom da się nie dygotać, tylko trzeba pilnować pasażerów by zamykali drzwi do przedsionków. :)
wiesz, ja mam w domu temperaturę ok16 stopni, czasem dogrzeję do 18. I znów wyłączam kaloryfery. Przy temperaturze 18 stopni siedzę w podkoszulku, gdy spada do 16 -zakładam cienki sweter. I to tylko wtedy, gdy długo nieruchomo siedzę przy komputerze. Kwestia przyzwyczajenia. Pierwszy szok termiczny następuje pod koniec lata. Jeśli się go przetrwa, potem jest w miarę ciepło przez cały czas. Organizm zahartowany(często chodzę na spacery na świeżym powietrzu, do temperatury 5 stopni jeżdze na rowerze, zimą nie jeżdże tylko z powodu marznących łap-tutaj kwestia krążenie niestety), to i nie dygocę z powodu malutkiego wiaterka od drzwi w ciepłym autobusie.

Pańskie skórki jesteście i pucuchy, tyle ;P
-
2012/02/03 12:38:38
@lavinka
Jak rozumiem tylko ty tu jesteś zahartowana. Dlatego sugeruję, przejedź się z Piaseczna do Warszawy w korku. Starym Ikarusem, o co na linii 709 stosunkowo łatwo pomimo wielkiej wymiany taboru. A potem poopowiadaj mi o pańskich skórkach i pucuchach.
-
2012/02/03 20:17:32
Ja to bym była i za wsiadaniem jednymi drzwiami, pod warunkiem, że ludzie przemieszczali by się dalej, a nie zaraz po wejściu, obracali na pięcie i stawali w tychże drzwiach przodem do reszty, skutecznie blokując pozostałych wsiadających. :-/ A że dzieje się to permanentnie, to w związku z powyższym- wisi mi cudze odczucie chłodu i będę wsiadała tymi drzwiami, które dadzą mi swobodę przejścia, a nie konieczność torowania sobie drogi łokciami. :-)
-
2012/02/03 20:56:19
@m-m-m
odświeżyłam pamięć.
gdy to było min. 30 minut autobusem, to ściągałam kurteczkę.
w tramwajcu jednak niekoniecznie...

ale ludzie są niewyuczalni pod wieloma względami.
mamy takich misiów w korpo, co do dzisiaj nie potrafią wychodząc z toalety zgasić za sobą światła.
-
2012/02/05 00:53:13
@szpiegowsky
odświeżyłam pamięć.
gdy to było min. 30 minut autobusem, to ściągałam kurteczkę.
w tramwajcu jednak niekoniecznie...


No więc właśnie w godzinach porannego i popołudniowego szczytu generalnie gdzieby nie mieszkać, to rozbieranie i ubieranie się w zbiorkomie jest w praktyce niemożliwe (albo jest za ciasno, ale jedziesz z przesiadkami co 2 przystanki). Dlatego utrzymywanie 30-stostopniowej różnicy temperatur pomiędzy wnętrzem a zewnętrzem jest jakimś kompletnym debilizmem.
-
2012/02/05 00:53:47
drugie ale = albo
-
2012/02/06 15:21:08
Dzisiaj jechałem w tramwaju, w którym było znakomicie. Różnica temperatur między in oraz out była optymalna, jakieś 15 stopni. Ludzie wsiadali na każdym przystanku wszystkimi drzwiami chociaż tłoku nie było. Po wysiadce prawie się przewróciłem, tak mi stopy zdrętwiały. Coraz bardziej lubię tę zimę.
-
2012/02/07 10:33:22
Ech macie problem... Ja mam do wyboru albo do 20 minut stania na przystanku albo około 20 minut jazdy na rowerze. Dylemat ów się zaostrza, kiedy warunki robią się ekstremalne, bo wyjeżdża wtedy więcej samochodów i o przewidywalności poruszania się komunikacją miejską można zapomnieć. A chciało by się przy -15 jak normalny człowiek z teczką autobusem do pracy :)

-
2012/02/07 18:25:00
Też bym jeździł bajkiem jakbym miał zdrowe zatoki. Weź pod uwagę, że nie wszyscy mogą.
-
2012/02/08 16:11:57
@m-m-m
Wiem o tym. Tylko że problem "marznąć na rowerze czy jechać autobusem" został przez MPK zmodyfikowany do formy "marznąć na rowerze czy zmarznąć aby pojechać autobusem". I ja nie wiem co bym robił, jakby moje zatoki protestowały przeciwko mrozowi.
-
2012/02/12 14:10:01
Sobotni poranek. Jakieś -15. Na przystanku stoję ja i młody człowiek. Podjeżdża autobus 222, zatrzymuje się środkowymi drzwiami na wysokości mojej i młodego człowieka. Nikt nie wysiada. Naciskam przycisk i nagle stwierdzam, że młody człowiek w tym czasie udał się do tylnych drzwi autobusu i również nacisnął przycisk. Po co? Tego nie wiem. Autobus był pusty, jeśli tak bardzo zależało mu na siedzeniu na tylnym kole, mógł wejść ze mną i przemieścić się wewnątrz autobusu.