|
Blog > Komentarze do wpisu
Niewielki melanszyk
Się napinałem na notkę na temat i wyprodukowałem kawałek tak abstrakcyjny i odjechany, że musi chwilę odleżeć w zamrażarce, zanim zdecyduję co z nim dalej zrobić. Po dwóch dniach knucia, doszedłem do wniosku, że niech on sobie jeszcze popułkownikuje a ja sobie zrobię goń myślową na tematy luźne i niepowiązane. Sam, zagraj mi jeszcze raz CaDG Dwa miesiące temu, pod toną kartonów, znalazłem gitarę i zacząłem sobie na niej powoli pitolić. Po trzech tygodniach musiałem zrobić przerwę, bo wyrypałem opuszki o struny aż do utraty linii papilarnych oraz zdarłem paznokcia. Z początkiem roku powróciłem hożo do ćwiczeń, wczoraj wieczorem przypomniałem sobie, że gdzieś w kartonach wala się mój śpiewnik z ogólniaka, odgrzebałem, przejrzałem i prawie zacząłem płakać. Okazało się bowiem, że kotwice[1], które człowiek sobie nieświadomie pozakładał w okresie burzy i naporu hormonów, działają od pierwszego strzału, nawet po 20 latach, i generują takie stany umysłowe, że na jakiś czas podziękuję za podróże sentymentalne. Bo przecież chłopaki nie płaczą. Reinkarnacja metaforą jest[2] Namawiała, namawiała i namówiła. Od 3 tygodni Showtime emituje nowy serial - Episodes. Rzecz o angielskim małżeństwie, które stworzyło czterosezonowy hit telewizyjny, skosiło nagrodę i skusiło się na wyjazd do Stanów, w celu zrobienia amerykańskiej wersji. I oczywiście następuje zderzenie oczekiwań z realiami. Łatwo jest być prorokiem we własnym kraju W 2007 na ekrany wszedł brytyjski serial Skins. O młodzieży, która pije, pali, wącha trawkę, bawi się po nocach, wygłupia w szkole i uprawia seks na zasadzie każdy z każdym. Do tego nie rozmawia z rodzicami, bo rodzice nie mają czasu żeby pogadać. Spłycam i skracam, bo serial zasługuje na dłuższy wpis, którego nigdy mi się nie chciało zrobić i nie chce mi się również teraz. Podobało mi się w nim prawie wszystko - młodzi aktorzy (a może naturszczycy, nie sprawdzałem), którzy potrafią przekonująco grać. Życiowe tematy. Sporo patologii ale nie takiej, żeby się narazić na wyrok za pokazywanie seksu nieletnich. Dramaty, hormon i problemy z utratą dziewictwa. Trochę gorzki obraz przepaści między pokoleniem rodziców i ich dzieci. Sporo humoru, sporo dramy, nie wiem jak dobrze odpowiadający prawdzie obraz pokolenia brytyjskich nastolatków. Ogląda się to świetnie, zwyczajowo krótkie sezony (10 odcinków) nie nużą, taki więcej przebój. Zabrania się wykluczać Zabawny artykuł o cyfrowym wykluczeniu. Ja rozumiem, że wierszówkę trzeba skasować i kontrowersyjnymi treściami nabijać licznik wejść na stronę ale kurde, są chyba jakieś zasady rzetelności dziennikarskiej. Gdyby coś takiego pojawiło się kiedyś na usnecie, stwierdziłbym że to słaby troll i gdybym miał chwilę, może bym z autorem poflejmował[4]. Chociaż raczej nie, bo tu nie ma z czym za bardzo polemizować, można co najwyżej pociągnąć z autora łacha, czego nie chce mi się robić. Bud'te dabry, dajtie mnie adnawo majndfaka Aronofsky to taki facet, którego się trochę boję, bo mi okrutnie babrze swoimi filmami pod czaszką. Wczoraj, tuż przed snem, wpadłem na pomysł, że może by tak obejrzeć Black Swan. I chociaż wszystko krzyczało 'ej, jesteś zmęczony, wypiłeś kilka piw, zagrałeś sąsiadom koncert, jesteś po US Skins, jutro praca, kładź się spać', odpaliłem go. Nie będę tu się mundrze rozwodził na temat perfekcjonizmu, schizofrenii, dominującej matki czy onirycznej estetyce niektórych scen, bo mądrzejsi zrobią to znacznie gorzej ode mnie. Jak się tłumy przewalą, obejrzę to sobie w kinie bo: asdl 00pljkdg 0.///ad Przepraszam, palce mi się spociły i zaczęły ślizgać po klawiaturze. Obejrzyjcie Black Swan, bo to dobry film. Oraz na dzisiaj to by było na tyle. Do poczytania. [1] Psychologiczne, nie stalowe. czwartek, 27 stycznia 2011, radkowiecki
TrackBack
Życie na Marsie
z Halibutt
W jednej z nieco już zleżałych notek Radkowiecki przejechał się po perspektywach amerykańskiego rimejku serialu Skins. Sam oryginalny serial dość zabawny, choć zupełnie nie moja bajka. Raczej mało szokuje, been there, done that. Rimejku jeszcze nie ... » Wysłany 2011/03/08 14:29:53
Komentarze
chomiorkoala
2011/01/27 15:08:41
He, he, pierwszy!
2011/01/27 16:34:05
Brygada Kryzys. Tytuł mi urwało, ale leci tak: Być może wkrótce nadejdzie dzień/Będzie inaczej, niż teraz jest/Kiedy zapłacić nadejdzie czas/Za to, co czynił każdy z nas. Bardzo go lubię.
2011/01/27 16:45:18
@vauban
Blisko, Kryzys a nie Brygada Kryzys. Pół piwa. @Szpiegowsky Bardzo dobrze, i zespół i tytuł. Piwo. @wszyscy Nie ma jeszcze odpowiedzi czyja wersja lepsza. Bo ten kawałek został zagrany przez jeszcze jedną, niekoniecznie bardzo popularną, kapelę. Za podanie nazwy - piwo. Za trafienie która wersja bardziej mi się podoba - drugie piwo. 2011/01/27 17:01:38
Voldenberg i pewnie podoba Ci sie wlasnie ta wersja nie-Kryzysowa, bo inaczej nie byloby pytania.
2011/01/27 17:06:22
Voldenberg? Nie znam, na myśli miałem w takim razie wersję jeszcze innego zespołu.
2011/01/27 18:39:44
$deity Ci zapłać [1], dobry człowieku, za podsumowanie tego czegoś, co "Wyborcza" wydrukowała chyba przez pomyłkę. W zasadzie z tekstem można polemizować i wykazywać słabe strony, ale trochę szkoda czasu. Tekst jest tak nędzny i nie na temat, że należałoby napisać go od zera.
[1] Ponieważ $deity rzadko wypłaca, to przy najbliższej okazji jakiś pojemnik z zupą chmielową z przyjemnością przekażę. 2011/01/27 20:11:24
Radkowiecki, jeśli mi dobrze świta że jakiś czas mieszkałeś w Piasecznie, możesz polecić jakąś dobrą do mieszkania okolicę? Plliiz? :-)
2011/01/28 16:41:19
Serialu Episodes obejrzałem dwa pierwsze odcinki i spodobał mi się tak sobie. Wrażenie było szczególnie złe po pierwszym, w którym nie było chyba nic śmiesznego, drugi był znacznie lepszy, ale nie na tyle, żeby chciało mi się kontynuować. O co np. w ogóle chodzi z tymi ludźmi, którzy na początku podejmują Anglików na miejscu? Przecież to mają być jacyś tam ichni macherzy od komedii, a są tylko kołkami do umawiania Anglików z producentem i innych formalności. A z pięknego brytyjskiego akcentu trzeba kiedyś wyrosnąć.
2011/01/28 17:27:47
Radek a nie miałeś wrażenia że nad "Black Swan" unosił się duch Dario Argento?
2011/01/28 19:24:03
@armagedon
Oszukałem wszystkich. Krótki rys - najpierw usłyszałem wersję Ił-62 (Szprota - piwo) i bardzo mi się spodobała, bo fajny wokal i dziecięce głosy w tle. Plus hoża nuta, niezły tekst i w ogóle. Następnie skumałem, że to w oryginale był Kryzys. Wersja Kryzysu jest totalnie nie w mojej estetyce więc Ił rozwalcował pierwowzór bez problemu. A potem rzucili na rynek płytę Tribute to Kryzys i na płycie nr 1 pojawiła się bardzo krótka wersja zespołu PDS. Krótka ale z takim przypierdoleniem, energią i zadziornością, że zamietli Iłem. Więc kolejność jest taka: PDS - Ił-62 długo nic Kryzys. Sam sobie dzisiaj piwo postawie za swoją przemyślność i szczwaność. Jeżeli macie cierpliwość do chujowego i powolnego majspejsa, to rzeczonej wersji możecie sobie posłuchać tutaj: www.myspace.com/pdspunk/music/songs/Armageddon-19190012 @borsuk Nad Perełką to jedno z najlepiej ocenianych osiedli w Piasecznie. Słowicza (tam mieszkałem) i okolice to psychodeliczne i ciasne blokowisko ale jest cicho, spokojnie, bezpiecznie i tanio. Oraz okrutnie nudno, bo nic się nie dzieje. Dla osoby lubiącej święty spokój to niezła opcja. I to tyle, bo ja w zasadzie Piaseczna praktycznie nie znam gdyż przez prawie 10 lat głównie tam spałem. @calix No stary, balet, dziwne odjazdy, mroczne zaułki i sugestywna muzyka uniemożliwiają niedostrzeżenie w Black Swanie pana Argento. @rusty Nie wiem jak inni, mi nie wszedł zupełnie. A nigdy wielkim fanem Holistycznej agencji nie byłem, więc oczekiwań też nie śrubowałem. Film jest po prostu nudnym, nieśmiesznym grzmotem i nie wiem kto go wymyślił w takiej formie. Do tego Dirk irytuje do wrzenia. @arturjac Arcydzieło to to nie jest ale przy każdym odcinku miałem przyjemne 20 minut. A zastanawianie się czy postaci w komedii są dobrze usytuowane jakby mnie nie zajmuje za bardzo. Z akcentu nie wyrosnę nigdy, od przedwojny go noszę. 2011/01/28 20:19:27
No właśnie gdyby to nie były takie kołki, to może dłużej byłoby przyjemnie, chyba że oni są tacy a) profesjonalni, że bez grubego czeku nic ciekawego nie powiedzą, ale jaka w tym zabawa dla widza? A co do pięknego brytyjskiego akcentu, nie chodzi o to, żeby przestał się podobać, tylko in this day and age masz pod ręką tyle różnych seriali, programów, tubek czy stacji radiowych z p.b.a., że wydaje mi się mało wartościowy jako atut.
2011/01/28 20:26:34
Piwo raczej odstąpię tym, co lubią ten trunek.
Wersji PDS nie znałam, bardzo radosna. Acz mnie najbardziej jednak wersja Voldenberg podeszła. 2011/01/28 21:06:30
Niedługo wyznacznikiem wieku będzie stwierdzenie: pamiętam czasy gdy w MTV leciała muzyka.
Już zaczyna być... 2011/01/29 11:22:33
Jeszcze w temacie cyfrowego wykluczenia - mój kolega z pracy, który teoretycznie uczy uczniów kosztorysowania w programie Norma, nie pamiętał swojego adresu mailowego. Kiedy mi go w końcu podał, okazało się, że mail jest nieaktywny - znaczy się, kolega od długiego czasu w ogóle nie zaglądał na konto. Dla niego komputer służy głównie do grania na kurniku.
2011/01/30 18:17:13
borze najzieleńszy... jestem wykluczona cyfrowo (według artykułu)... do dzisiaj nie znałam nawet terminu "lajkować"! nie używam ani giegie ani skype'a... bo są dużo lepsze i przyjemniejsze w obsłudze programy... matko, chyba powinnam się załamać...
a już tak bardziej poważnie, najwidoczniej, niektórym wydaje się, że to, co dzisiejsza młodzież ma w głowach (uogólnienie ogromne, bo trafiają się takie osobniki, które w głowach mają coś więcej niż pustkę- rzadko, bo rzadko, ale zawsze) jest wyznacznikiem tego, co współcześni ludzie powinni wiedzieć, umieć, potrafić... trochę to przerażające... 2011/01/30 23:32:13
Łabądzia dziś obejrzałem i zaiste jestem pod wrażeniem. Coś jest na rzeczy z tym porównaniem do Argento. No i zakręcony jest ten film tak, że lepiej nie trzeba. A Portman zagrała tu rolę życia.
Aczkolwiek polecam też "King's speech", który jest re-we-la-cyj-ny. Aktorsko też. Żeby tak u nas umieli robić kino historyczne. Film o królu-jąkale, a ogląda się jak komedię sensacyjną. Trzyma w napięciu :) Zaś scena samej tytułowej przemowy - arcydzielna. 2011/02/03 16:21:39
a ja obstawiałem Chat About Depression Glass ;-)
dzięki za tłumaczenie. Świat nie przestanie mnie zadziwiać. 2011/02/04 12:38:22
@borsuk66
Arturjac prawidłowo rozpykał akordy. Skorzystałem akurat z tych, bo przy pomocy tej sekwencji jesteś w stanie zagrać jakoś tak 1/3 piosenek ogniskowych. Dla bardziej ambitnych i zaawansowanych jest CaFG gdzie F oznacza F-dur, który to akord jest zwykłą kurwą barową. Przepraszam, jest akordem barowym. A akord barowy to wróg najgorszy każdego początkującego gitarzysty. 2011/02/04 20:05:42
Jak jest coś takiego bardziej skocznego, dla podniesienia na duchu i dodania otuchy, to można zacząć od gis.
|