To, czym nie mam ochoty zaśmiecać strony
Blog > Komentarze do wpisu

Kochamy polskie seriale część 11

Ale mnie przygniotło, normalnie życie i rzeczywistość. Ale tu nie miejsce na sentymentalne ćmoje-boje więc może do rzeczy, bo chwila przerwy była. Tym razem o serialach dwóch, jednym starym a drugim nowym. Albo o trzech. I trochę o czwartym ale ostrożnie, bo jestem dopiero po dwóch trzech odcinkach. Po drodze wskoczył jeszcze jeden więc będzie na bogato. Najpierw stary, za który podziękujmy koledze Braineaterowi. Nie w sensie, że go zrealizował ale wspomniał był o nim kilka razy, że niby najlepszy serial komediowy świata. Jak najlepszy, to się skusiłem i powiem, że warto było. Czy najlepszy - nie wiem ale faktem jest, że spędziłem przy nim miłe kilkanaście godzin. Mówię o brytyjskim sitcomie Black Books.

Główny atraktor był taki, że akcja dzieje się w księgarni, a właściwie bardziej to w antykwariacie. Największą i jedną z dwóch wad serialu jest niedostateczne moim zdaniem, wykorzystanie potencjału księgarnianego. Owszem, zdarzają się zabawne akcje powiązane z miejscem ale było ich dla mnie jakby za mało. Druga wada to angielska długość. Co oni mają z tymi sześcioodcinkowymi sezonami? I do tego zrobili tylko trzy serie, przerywając serial nagle. Poza tym same plusy.

Obsada trafiona znakomicie. Właściciel antykwariatu, Bernard (Dylan Moran) to szalony Irlandczyk, który do prowadzenia biznesu ma stosunek ambiwalentny. Niby fajnie jest mieć miejsce gdzie można spić się do nieprzytomności ale irytujące są rachunki, kasa fiskalna, księgi rachunkowe i klienci. Ponadto Bernard jest alkoholikiem, nałogowym palaczem, potwornym niechlujem i abnegatem - pokochacie go od pierwszego wejrzenia, chociaż niektórych może nieco zniechęcić jego ośli upór, skłonność do delikatnych aktów przemocy, chamstwo i dziwny akcent. Bernard od wielu lat przyjaźni się z Fran (Tamsin Greig) - biznesową sąsiadką, właścicielką sklepu z niuejdżowym fu-szmu. Fran ma wiele wspólnego z Bernardem - pali jak lokomotywa, nadużywa alkoholu i jest neurotyczką. Do tego nienajlepiej radzi sobie z facetami i więcej czasu spędza w księgarni u kumpla niż w swoim sklepie i życiu pozabernardowym. I wreszcie Manny (Bill Bailey) - znerwicowany i zahukany pracownik korporacji, który pewnego dnia traci pracę, zyskuje zen, trafia do księgarni Bernarda i zostaje w niej jako człowiek od wszystkiego. Nosi zabójcze hawajskie koszule, krótkie spodenki, sandały i ma funky brodę. Cała trójka wypadła według mnie znakomicie, najbardziej przypadła mi do gustu Fran, bo momentami bardzo mi przypomiała jedną z moich studenckich przyjaciółek.

O scenariuszu jakoś przesadnie się rozpisywać nie ma co, bo to przecież krótki serial i twórcy nie bardzo dali radę się z nim rozpędzić. Główni bohaterowie spędzają wspólnie czas, piją cysterny wina, jarają fajki i toczą rozmowy o życiu, wszechświecie i całej reszcie. W międzyczasie generują chaos i zniszczenie. Całość podlana bardzo obficie angielskim humorem w wydaniu, jakie trafia do mnie najbardziej. W efekcie otrzymałem rozkoszną pychotkę, która niestety wystarczyła na jakieś 4 wieczory, a i tak sobie dawkowałem odcinki homeopatycznie. Polecam.

Uczciwie powiem, że nie mogę nazwać Black Books najlepszym serialem świata, bo bardziej podobało mi się choćby Coupling. Nie polepsza również odbioru fakt, że ucięli to nagle i bez jakiejkolwiek konkluzji. Ale gdybym miał, niczym jakiś celebryta, podać dziesiątkę najlepszych seriali komediowych, to Black Books miałby wielkie szanse by się w niej znaleźć. Oczywiście film jest niedostępny w Polsce na jakimkolwiek nośniku i pozostają zwyczajowe opcje: zakupy za granicą albo 15:10 do Jumy.

Drugi serial to nówka sztuka z Showtime a więc będzie seks, przemoc, flash boobsy, narkotyki i ogólny luz obyczajowy. Jestem dopiero po trzecim odcinku ale Nurse Jackie rokuje tak dobrze, że wam go polecę. Niby wszystko już było - szpital, w roli tytułowej pielęgniarka z problemami z kręgosłupem, z którymi radzi sobie wciągając środek przeciwbólowy nosem. Do tego młoda, zahukana i wystraszona praktykantka, uroczy sanitariusz-gej, dupkowaty lekarz świeżo po szkole, kochanek w szpitalu, mąż i dzieci w domu, creepy administratorka placówki i najlepsza przyjaciółka (wyjątkowo nie inna pielęgniarka a lekarka z Anglii). No i obyczaj. Ale taki fajny obyczaj, że 40 minut pilota i 30 minut odcinka mija jak z bicza strzelił, bywa strasznie, śmiesznie, dramatycznie i życiowo. Chwilowo kupiłem, zobaczymy co się będzie działo dalej.

Trzeci serial to niestety zimny trup. I zastanawiam się jak można było ukilić tak dobrze zapowiadający się projekt. The Unusuals odrabia zgrany do cna schemat dzielnych nowojorskich policjantów z dosyć dziwnego posterunku. Funkcjonariusze też są dziwni - panienka z bogatego domu, którą transferują z obyczajówki, gość z rakiem mózgu, którego nie chce leczyć, facet obawiający się rodowej przepowiedni (Michael 'Zejtukmajsan' wyjątkowo do strawienia) czy dupkowata gwiazda medialna wydziału. Przynależność gatunkowa wyjaśnia wszystko, czego możecie po filmie oczekiwać - policyjny komediodramat pokrywa 100% zawartości Unusuals.

Zagadką nieodgadnioną jest to, dlaczego serial został zabity. Wszystko grało jak należy, aktorzy nieopatrzeni ale solidni, porządnie odrobili swoje role. Fajny scenariusz, odpowiednie proporcje policji, komedii i dramatu. Przyjemnie się na to patrzyło i naprawdę ciężko mi znaleźć jakiś ewidentny fakap w tym filmie. Padł po 10 odcinku. Znaczy padł wcześniej ale mieli nakręcony pierwszy sezon do końca i go wyemitowali. Więcej nie będzie.

W przypadku tego akurat tytułu nie czuję się jakoś przesadnie kompetentny, bo generalnie filmy o policjantach to niekoniecznie mój ulubiony gatunek. I być może dla prawdziwego konesera gatunku Unusuals to jakiś przewidywalny krap, niegodny by stać obok takich gigantów jak The Shield. Może tak być. Z tym, że klasycznie mam na to odrobinę wyjebane, bo skoro film mi się podobał, to po co ulegać niepotrzebnej napince? 10 odcinków do obejrzenia to nie jest dużo, jak się wam po drugim nie będzie podobać, to śmiało można przerwać. Dlaczego oni to kurne skancelowali?

Mam nadzieję, że każdy kto tu wchodzi obejrzał Firefly i podziela moją opinię, że jest to jeden z najlepszych seriali sf na świecie? Wiem, że Whedon zaczerpnął obficie dłonią z Kowboja Bebopa ale dopóki zapożyczenie skutkuje dobrym filmem czy serialem, nie mam z tym problemów. Obie pozycje uwielbiam. Uwielbiam też Nathana Filliona, chociaż większe zasługi w budowaniu jego zajebistości są po stronie genialnej mini-serii Dr Horrible aka Dr Horrible's Sing-Along Blog, która jest tak świetna, że nawet ludzie nienawidzący musicali łykną to z zachwytem na twarzy. Tych niełykających w życiu nie zrozumiem. Odplątując się z dygresji - Fillion wystąpił ostatnio w serialu sensacyjnym/kryminalnym Castle, który spodobał mi się z bardzo wielu powodów.

Richard Castle to megagwiazda literatury kryminalnej. Pewnego dnia NYPD prosi go o konsultacje w sprawie naśladowcy, kopiującego zbrodnie z jego książek. Przydzielają go do pani detektyw Kate Beckett (rewelacyjna Stana Katic) i zaczyna się wytargana do przezroczystości gra przeciwieństw. Kate to solidna policjantka z tajemnicą, która robi wszystko według regulaminu ale równocześnie potrafi podejść do ofiary bardzo po ludzku, w czym leży jej chyba największa siła. Castle to przystojny, bogaty, lekko bufonowaty (ale w nieirytujący mnie sposób) gość z ego jak stąd do Londynów. Który niczego nie robi według regulaminu (bo go nie zna) a przygodę konsultanta traktuje tak, jak powinien traktować przygodę - jak przygodę. I oczywiście non stop wrzuca swoje pisarskie mądrości i doświadczenia, które prawie w każdym odcinku doprowadzają do przełomu w śledztwie. Nad dwójką bohaterów skrapla się rzecz jasna delikatne ale wyczuwalne napięcie erotyczne i mam nadzieję, że nigdy nie zostaną parą, bo szkoda byłoby to zniszczyć. Już w tym momencie twórcy wygrali widza.

Do mnie dodatkowo przemówiła córka i matka Castle'a. Córka jest wyjątkowo rozgarniętą piętnastolatką, co powinno mnie za każdym razem irytować (takie mądre dzieci występują tylko w filmach) ale jakoś nie irytuje. Podobało mi się to, jak pokazali jej układy z ojcem. Matka (piękna pięknem i elegancka elegancją starych hollywoodzkich gwiazd Susan Sullivan) to lekko już przebrzmiała gwiazda Brodwayu. Teraz zajmuje się piciem dobrego alkoholu, delikatnym dokuczaniem synowi, rautami, przyjęciami i samorozwojem. I znowu - takie rzeczy tylko w filmach, powinienem się wkurzać ale jakoś nie mogę. Niby czuć fałsze ale jednak nie czuć.

No i scenariusze kolejnych odcinków. Fajnie pomyślane i za każdym razem kluczowym okazuje się być jakiś drobny detal, który można wypatrzeć i zabawić się razem z aktorami w rozwiązywanie zagadek, co daje mnóstwo radości. Zwłaszcza w tych momentach gdy wpadasz na rozwiązanie zagadki wcześniej niż bohaterowie. Nie wiem czy to słabość zagadek w Castle, czy takie rozgrywanie scenariusza w innych serialach, by widz nie miał szans na rozwiązanie sprawy (na przykład przez wprowadzanie podpowiedzi bez której nic nie zwojujesz, tuż przed końcem odcinka) ale ja wolę gdy, choćby niechcący, się w scenariusz zaangażuję. Przecież na tym między innymi polega fajność płynąca z oglądania dobrych filmów i czytania dobrych książek - coś nas w nich łapie i nie puszcza.

No właśnie, Castle jest fajny i jak ktoś ma ochotę, to pierwszy sezon liczy sobie 10 odcinków, niedawno skończyli emisję więc powinien być do znalezienia bez problemu w miejscach, w których szukacie zagranicznych seriali.

Piąty, ostatni tytuł to Green Wing i tak przewrotnie wyszło, że z jednej strony jest to serial angielski, w którym gra wspomniana wcześniej Tamsin Greig, a z drugiej tytułowe Zielone Skrzydło odnosi się do skrzydła szpitalnego, czyli że niby taka klamra z Nurse Jackie. Sprytne, nie? Obejrzałem pierwszy i drugi odcinek na Comedy Central (czwartek 2200) i łyknąłem jak młody pelikan. Irytować może młodzieżowy montaż ale cała reszta mi podeszła. Szczególnie polubiłem szefową tego bałaganu, nimfomankę zaangażowaną w płomienny romans z wyjątkowo obleśnym szefem rentgena, obdarzonym wrażliwością cegły i poczuciem humoru mchu. Zapowiada się nieźle. Na koniec zagadka - zgadnijcie bez zaglądania na imdb ile w sumie odcinków Green Wing wyprodukowali. Zagadka jest bardzo łatwa, w komentarzach wpisujcie miasta które nie popierają angielskiej szkoły reżyserii seriali.

I już naprawdę na koniec, mam pytanie - większośc opisywanych przeze mnie w tym cyklu seriali jest w Polsce niedostępna. Można zdecydować się na zakup za granicą, poczekać na polską edycję (Futurama, fuck yeah) albo ukraść z sieci. Powiedzcie mi, bo może to trochę uspokoi moje sumienie polecacza rzeczy raczej niedostępnych w handlu - zdarza wam się po obejrzeniu zajumanego filmu, wysupłać przygarść monalizy drobnej i kupić sobie oryginał?

czwartek, 09 lipca 2009, radkowiecki

Polecane wpisy

  • Pacific Rim z bólem dupy

    No więc ja z tej strony, chciałem wszystkich miłośników dobrej zabawy latem, zaprosić do oglądania filmu Pacific Rim gdyż jest dobry i nie słuchajcie takiego je

  • Kochamy polskie seriale część 15

    Miałem zacząć z wysokiego C i zacząć jechać znowu po rowerzystach, że niby patrzcie, trzeci dzień z rzędu, jaki ze mnie monotematyczny gość ale nie chce mi się,

  • Kochamy polskie seriale część 14

    Wszyscy siedzą i zamulają w pracy albo na zimnym urlopie (sprawdzić czy nie ZAGRANICO), w feedzie dostaję wyłącznie fotki kotków (dzięki czemu, niektórz

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/07/09 00:38:37
Co do kupowania wcześniej spiraconych filmów - ja niekiedy tak robię, acz przyznam bez bicia że bardzo rzadko. Tak konkretnie to ze trzy razy. I tylko w wypadku filmów, seriale (nie licząc X-Files - wszystkie serie, oryginałki) mam wyłącznie kradzione - shame on me. :(
-
2009/07/09 10:25:24
Hm, jak mi się coś zajumanego podoba, to staram się kupić. Ostatnio na ten przykład na allegro krążą nówki nieśmigane "Firefly'a" w przyzwoitych cenach z UK i ja już mam, ale już "Spaced" inaczej niż z Amazona nie dostaniesz, a ja Amazonowi nie dam zarobić ze względów idealogicznych, howgh.
-
2009/07/09 10:54:28
Seriale nie - prędzej filmy lub muzykę. Niestety. Coś jak cesarzowa Austrii Maria Teresa w czasie pierwszego rozbioru Polski (wg Fryderyka II): Jak brała to płakała a im bardziej płakała, tym więcej brała.
-
2009/07/09 11:05:09
Kupuję, ale raczej seriale niż filmy, i głównie klasyki sci-fi jak Babylon 5, albo te seriale, gdzie już w wersji spiraconej oglądałam część odcinków więcej niż raz. Dlatego na przykład mam sprowadzane zza oceanu (a swego czasu nagrywane nabożnie z TV na wideo) Due South, mam boxseta Stargate SG-1 (bo w obu przypadkach mogę nawet oglądać ten sam odcinek kilka razy z rzędu i jestem szczęśliwa), ale takiej Buffy czy House'a już nie kupię, bo obejrzałam raz i więcej nie czuję potrzeby.

Na liście rzeczy do kupienia kiedy nie będę wiedziała co zrobić z pieniędzmi mam głównie resztę klasyków sci-fi (jak piekielnie drogie Star Treki i Doctor Who). Ostatnio kupowałam seriale na spółkę z bratem, ale okazało się, że to kiepski pomysł, bo teraz się przeprowadzam i musimy podzielić kolekcję - normalnie prawie jak rozwód, chyba ustalimy widzenia w weekendy i święta :/

Na liście rzeczy do kupienia kiedy nie będę wiedziała co zrobić z pieniędzmi mam głównie reszta klasyków sci-fi (jak piekielnie drogie Star Treki i Doctor Who). Ostatnio kupowałam seriale na spółkę z bratem, ale okazało się, że to kiepski pomysł, bo teraz się przeprowadzam i musimy mamy zagwozdkę co z tym faktej zrobi
-
2009/07/09 11:06:25
Argh, bardzo sorry za fakap z copypastą.
-
2009/07/09 12:24:46
ano zdarza się.
Fireflya na szczęscie nie musiałam ściągac zza granicy (jakos nie wierzę ze pokaze się w polsce) - dostałam pod choinę.
Greys Anatomy czesciowo ogladałam legalnie, czesciowo nie, a ponieważ jest to serial na którym regularnie ryczę, to teraz sobie go powoli kupuję (powoli bo w cenach jest hardkorowych). moj chłop kupuje sobie House (nie wiem czy w ramach wyrzutu sumienia czy sentymentu). anime tyż kupuje - w ramach kolekcjonerstwa ; ) ale tylko to co wyszło w polsce, bo zza granicy nie chce mi się sciagac. wiec jak cos nie wyszło to mam wyrzut sumienia, aczkolwiek nie zawsze.

z serialami jest ten problem ze my tutaj mamy małe szanse (choc i tak wieksze niz kiedys) - niektore rzeczy wogole sie nie pokazą (choc tutaj glownie myslę o anime), inne z duzym opoznieniem (zarowno tiwi jak i diwidi). ogladanie seriali w polskiej tiwi to jakas czarna rozpacz - lektor (probowaliscie oglądac Dextera z lektorem?), kiepskie godziny emisji, zmienianie terminow, przerywanie serii. odechciewa się. jak się jest szczesliwym posiadaczem axn, fox life, i in. to jeszcze można dac rade. ale jak sie nie jest?

pozdrawia blue.berry aktualnie nadrabiajaca zaleglosci w Californication
-
2009/07/09 13:11:05
ja wysupłałem na:
GITS standalone + 2GIG
ST TNG
ST DS9
ST Enterprise
Rzym
X-files

a kiedy pojawi się BSG - najlepszy serial SF ever - też wysupłam, obowiązkowo. Kto wie, może i na Mentalistę.
-
2009/07/09 13:26:20
A ja nigdy nie kupuje. zgrywam wszystko i kataloguje w taka quasi-kolekcje. Ale ja jestem zla :D ciekawa rzeczy tutaj sobie piszesz o serialach... bede wpadac czesciej. pozdrawiam !

-
2009/07/09 22:08:15
Od kiedy ściągnie na własny użytek jest kradzieżą? Znowu ktoś po cichu prawo zmienił?
-
2009/07/09 22:57:30
Valwit, tego flejma tu nie będzie.
-
2009/07/09 22:58:59
Zdarza się. Z Black Booksami się zdarzyło. Ale raczej jestem cham i prostak i czekam, aż spadną w opcje najtańsze z najtańszych (typu kup serial, dostaniesz w promocji kilo niezaśmierdłej ryby).

Z tym 'najlepszym' to hiperbola taka, mnie się słowa bez przedrostka naj nie wydają najfajniejsze:) Plus klasyczna porada do wszystkich moich podjarek i ekstatycznych zachwytów na jednem forum muzycznym ustalona - dzielić przez 10.
-
2009/07/09 23:13:53
Zdarza się, zdarza, ale podobnie jak w przypadku sateda, są to rzeczy, które mam zamiar powtórzyć sobie jeszcze nie raz i nie dwa. A skoro już kurwiamy na polskie ceny to zobaczcie ile kosztuje niedawno wydany u nas pierwszy sezon Simpsonów. Ktoś łudzi się, że wydadzą więcej niż dwa kolejne sezony ???
-
2009/07/10 02:01:06
Szczerze powiem tak, że kupowanie za parę stów boxa z serialem, który już oglądałem jawi mi się kiepską inwestycją. A moje sumienie jest płytkie i zaspokaja się przez obejrzenie legalnej emisji w telewizorze, razem z reklamami.
Przy okazji przydałaby się jakas jeszcze wzmianka o znanych i lubianych. Jak znajdujesz nowy sezon Weeds? Bo mnie zupełnie nie cieszy ten kierunek, w którym rozwija się serial.
-
2009/07/10 08:04:28
Seriale? Nie. Generalnie nie widzę żadnego sensu w kupowaniu czegoś, co jest do obejrzenia raz - a większość seriali właśnie taka jest. Poza tym, jak coś jest w TV, to znaczy, że ktoś te prawa autorskie już gdzieś kupił i wyemitował. Jak wyemitował w TV ogólnodostępnej, to znaczy, że potencjalnie mogłem sobie nagrać na video. Czyli zasadniczo to samo, co ściągnięcie z sieci.
-
2009/07/10 10:22:01
@brytyjskie sezony

O, człowieku man, nie ma nic lepszego niż "brytyjskie sezony" (albo ogólnie mini serie). Naprawdę rzadko się zdarza, żeby długi sezon czemuś służył poza rozpędem do dżampnięcia szarka ("a teraz Joey będzie sypiać z Chandlerem" to nie jest character development).
-
2009/07/10 10:23:17
@Jak wyemitował w TV ogólnodostępnej, to znaczy, że potencjalnie mogłem sobie nagrać na video.

A jak w SXN to oskubałeś biednego pana sprzedającego Polsat Cyfrowy SZEJM ON JU.
-
2009/07/10 10:23:30
SXN=AXN, oczywiście.
-
2009/07/10 10:36:28
Kupowanie rzeczy wcześniej spiraconych - jak najbardziej tak, a Firefly musiałem aż z Lądka Zdrój ściągać. Jeszcze częściej z komiksami - sprawdzam skany zeszytów żeby zorientować się czy TPB kupić. Sumienie mam spokojne.
-
2009/07/10 10:56:37
Kupowanie seriali - raczej mi chodziło o to, czy zdarza wam się cokolwiek z polecanek, po obejrzeniu w Jumie, kupić. Rozumiem ideę 'serial to coś jednorazowego użytku' ale się z nią nie utożsamiam, bo ja z tych, co niektóre rzeczy oglądam po kilka(-naście) razy. I ciekawym czy w tych 11 odcinkach z czymś trafiłem komuś tak, że poszedł i kupił. No wiecie, taka metaforyczna marchew za dobre oboranie pola.
Długość angielskich seriali - wszystko rozumiem ale i tak wolałbym obejrzeć w sezonie 24 odcinki Doktora, i nie mów, że nie daliby rady. Tak samo wolałbym żeby Coupling liczyło sobie w sezonie 12 odcinków, bo wtedy mielibyśmy więcej Jeffa. I tak dalej, i tak dalej.
Doceniam urok, siłę i moc krótkich sezonów/miniseriali. Ale czasami chciałoby się więcej dla samej radości oglądania fajnych postaci. Nie wiem, może tylko ja tak mam ale w przypadku niektórych seriali potrafię gapić się na wyjątkowo chujowy odcinek i cieszyć się samym faktem obcowania z bohaterami. Mając równocześnie świadomość, że twórcy napluli mi tym odcinkiem w twarz. Jednakowoż radocha jest większa od wkurwu. Z niektórymi pisarzami jest podobnie - wiem, że przez 300 środkowych stron przynudza, pompuje objętość i nic nie wnosi ergo do wycięcia. No ale świetnie mi się to czyta. I znowu radocha większa od wkurwu. Będę to musiał kiedyś przemyśleć, bo może w tym Piasecznie zdziwaczałem do reszty?
-
2009/07/10 11:01:58
@w sezonie 24 odcinki Doktora, i nie mów, że nie daliby rady

W sensie - wyciągnąć dwa razy taki budżet od Cioteczki? Nie sądzę. Also - Doktor ma like 753, więc tu nie możesz narzekać na ich ilość.

@i cieszyć się samym faktem obcowania z bohaterami.

No właśnie w przypadku długich seriali zwykle się okazuje, że po takim przemieszaniu, namotaniu i rozciąganiu to już nie są bohaterowie, których znałem i lubiłem (zbucowienie Rossa, 3 i dalej sezon Desperate Housewives), więc wiesz. Pff.
-
2009/07/10 11:06:06
Gawith - nie wiem czy komukolwiek, łącznie z ekipą, podoba się ten kierunek. Mnie coraz mniej bawi przejście z komedii obyczajowej do dramatu kryminalno-obyczajowego ze szczątkowymi elementami humoru, czy jak to sobie nazwiemy. Doug w krótkich przebitkach, Andy zepchnięty na boczny plan przez bandyckiego burmistrza, z Celii zrobili nie bardzo wiem kogo a Nancy zbiera w dupę mocniej, mocniej i mocniej. Ja rozumiem, że ewolucja postaci i tak dalej ale mam wrażenie, że twórcy gdzieś się w tym wszystkim pogubili. Serię obejrzę do końca ale nie wiem co musieliby wykombinować żebym miał ochotę spozierać na sezon następny. Ba Mary-Louise Parker to trochę za mało.
Braineater - zawsze biorę poprawkę na wszelkie naj, bo i u mnie topy większości rankingów są z reguły rozmyte (no, może oprócz absolutnej supremacji Lindy Evangelisty). O dzieleniu przez 10 postaram się pamiętać :)
-
2009/07/10 12:35:01
Chciałem cichutko wtrącić, że spodziewałem się czegoś o Southland. Obejrzałem na razie dwa odcinki, dziś wieczorem obejrzę pewnie pozostałe pięć :)

The Wire to to nie jest, ale postaci są zarysowane miodnie, akcja wartka, a wątki fajnie plączą się ze sobą.
-
2009/07/10 13:47:42
Co do kupowania - owszem, wydawane pakiety sezonowe DR House'a kupuję, choć tłumaczenie woła miejscami o pomstę do nieba.
-
2009/07/10 15:21:49
Radek - zachęcić jak najbardziej zachęciłeś, do obejrzenia. Do kupowania niekoniecznie.
-
2009/07/10 16:33:40
Dziękować za wskazanie The Unusuals. Ten serial jest po prostu dobry, wczoraj łyknąłem na raz 4 odcinki, następne jadą tym pociągiem o 15:10. Jak zwykle okazuje się, że to że serial został skillowany po sezonie niechybnie oznacza, że jest on niezły :)
-
2009/07/10 16:34:35
no własnie, tłumaczenia to jeszcze jedna rzecz ktora skłania do jumania :) ostatnimi czasy te z hataku sa po prostu najlepsze. tłumaczenia w tiwi, na dvd czy nawet w kinie to jest jakis smiech na sali. i to dosłownie. osttanio na terminatorze tank (jako czołg co był czołgiem bowiem stał i było go widać:)) był przetłumaczony jako zbiornik a "you welcome" jako "witaj"!! w kinie!!! W KINIE!!!
-
2009/07/10 18:48:48
@wmichal:

coś w tym jest, wystarczy tylko spojrzeć na przykłady Sleeper Cell, Jericho czy ostatnio serialowego Terminatora...
-
2009/07/10 21:00:37
@no własnie, tłumaczenia

Z japońskiego?
-
2009/07/13 11:16:32
KURWA JEBANY BLOX. Zeżarł mi komentarz, a pisałem chyba 15 minut.

W skrócie, zatem, bo już drugi raz nie zdzierżę.


@Radek
Firefly'a miałem kupionego wcześniej, obejrzałem go już chyba cztery razy bo uwielbiam.

Po Twoich notkach i komentarzach pod nimi ściągnąłem z netu (jako że wolę sprawdzić) Californication, Coupling, Generation Kill, a także Mentalist, Dexter, Black Books i to o zen-policjancie z pierdla. Trzy pierwsze spodobały mi się bardzo, są w kolejce do kupienia. Mentalist obejrzałem chyba do 11tego odcinka i z poważnego tonu coraz bardziej przechodził w komedię, w związku z tym przerwałem oglądanie i kupować nie zamierzam. Dexter i zen-policjant mi nie podeszli, poleciały z dysku w podskokach. Black Books było całkiem śmieszne, niestety bardzo mało o książkach, więc obejrzałem trzy odcinki i poszło pod nóż.
-
2009/07/13 11:20:59
Ten tank - zbiornik to w "Wolverinie" był ;)

"Coupling" rulez.
-
2009/07/13 11:33:02
@tlumaczenia w kinie
Kurna, ja nie jestem tłumaczem, ale chyba mógłbym być. To co czytam w kinach mnie zabija - niegramatyczne zdania, sztuczne tłumaczenia i normalne błędy wynikające z tego że ktoś nie zna angielskiego.

Przykład - "Transformers 2". Kiedy młody Shia wyjeżdża z domu do college'u i pyta rodziców, co zrobią z jego pokojem, tata odpowiada "We already have an idea - home theater." W podpisach przetłumaczone jako "Zrobimy tam teatrzyk domowy".

I kid you not, gentle reader.
-
2009/07/13 11:39:27
Z tego co pamiętam, bo też rżałem z tego "teatrzyku", potem jego kwestia pojawia się w filmie jeszcze raz i jest już przetłumaczona OK.

Zresztą słabe tłumaczenie to najmniejszy problem tego filmu.
-
2009/07/13 12:47:18
@BARTS 706
do kompletu serialu Generation Kill obejrzyj sobie film "Kill Switch". Najebisty no.
-
2009/07/13 13:26:53
PS nie "Kill switch" tylko "Hurt locker"
www.filmweb.pl/f416984/Hurt+Locker,+The,2008
-
2009/07/13 13:36:12
quentiin:
Ten tank - zbiornik to w "Wolverinie" był ;)

mozliwe, jakoś oglądałam w podobnym czasie i jedno i drugie. możemy jeszcze ew. przyjąć opcję ze obydwa filmy tłumaczył ten sam magik : )
i w sumie pod zastanowienie - czy nikt nie weryfikuje gównianości kinowych tłumaczeń? przeciez to nie jest kwestia kasy czy dostępu do dobrych tłumaczy (podejrzewam że ludzie charytatywnie tłumaczący np. Housa mogli i by dla kasy potłumaczyc takich Transformersów). wiec o co cho?
-
2009/07/13 13:53:52
Jak tłumacz dostaje na biurko samą listę dialogową bez filmu, to nie widać czołgu. Kontekst też nieraz trudniej rozczytać. Zazwyczaj więc to pewnie większa wina dystrybutora, który organizuje tłumaczenie, niż tłumacza, który tłumaczy :
-
2009/07/13 15:14:09
Nic nie musimy przyjmować, skoro znamy prawdę :) Zbiornik był w "Wolverinie", w "Terminatorze" nie było zbiornika. Byłem na obu, zauważyłbym.

Co oczywiście nie wyklucza, że tłumaczenie robiła jedna osoba ;)
-
2009/07/13 15:44:42
Radkowiecki: "Kupowanie seriali - raczej mi chodziło o to, czy zdarza wam się cokolwiek z polecanek, po obejrzeniu w Jumie, kupić."
Oczywiście, że tak. Rzym (oba), Shogun, oba sezony GITS, House (I), Tudorowie (oba). Jak tylko wyjdzie... Nie, O ILE WYJDZIE "Dexter" , BSG, Firefly- to też.
Weeds planowałem, ale teraz to jest taka nędza, że aż głowa boli. Może na I- II sezon się skuszę. Wszystko to są seriale, do których wracam/będę wracał. I gdyby wyszło kilka innych, to też bym kupił (Generation Kill np.)

Borsuk: "do kompletu serialu Generation Kill obejrzyj sobie film "Hurt Locker"

Do pełnego kompletu to będzie jeszcze "Over there" a z nowych dwa miniseriale - "House of Saddam" i "Occupation".
-
2009/07/13 15:46:08
nie upieram sie gdyż albowiem pamieć mam mega słabą.

co do listy dialogowej bez filmu. o ile jestem w stanie przyjac opcję że bez obrazków czołg mógł się stać zbiornikiem, to co zrobic z "you're welcome" nie przetłumaczonym jako "nie ma za co" tylko bodajze "witaj". w kontekscie wymiany zdań bohaterów zdecydowanie w tym wypadku ni huhu nie da sie zwalić na brak obrazków : )))
ogolnie cały wolverine był średnio potłumaczony.
-
2009/07/13 19:34:00
Może do tłumaczenia zatrudniają koleżków jak Kołodziejczak :)
-
2009/07/13 20:00:09
Ja jumam na potęgę, raczej bez wyrzutów sumienia. I raczej nie kupuję oryginałów, she boldly said. No dobra, ostatnio kupiłam "Ergo Proxy", ale to chyba zrozumiałe. No i mam jeszcze "Czarną Żmiję" komplet. Co do napisów - nie wypowiadam się za bardzo, nie używam, nie znoszę. Lektora nie znoszę. Dubbingu nie znoszę. Jak nie słyszę głosu aktora, to jaki to ma sens? Nie po to całe życie uczyłam się angola, żeby teraz czytać czyjąś cenzurę. No chyba że film/serial jest w innym języku.
Ja tu poniekąd chciałam jeszcze polecić jeden serial, który przemknął się pod ścianą niezauważony jak ninja, a wielka szkoda. Tytuł ReGenesis, produkcja kanadyjska, co oznacza brak cenzury obyczajowej. Poza tym główną rolę gra Peter Outerbridge, na którego widojk skóra lekko cierpnie, ale aktor ze skubańca jest że o mamusiu. Do tego wszystkie postaci poboczne są bardzo wyraziste, aż chciałoby się coś obejrzeć z nimi w roli głównej. No i final touch: córkę Davida gra tam Ellen Page. Jest powalająca.
-
2009/07/14 12:45:49
Temat tłumaczeń jest tak fascynująco wiecznie żywy, że ja się zastanawiam co jest z dystrybutorami nie tak. Z jednej strony skamlą jak małe dziwki bez szkoły, że piractwo, złodziejstwo, kryzys i bankrutujemy przez was wy chuje z netu. A z drugiej rzucają nam w twarz jakimś gównianym półproduktem. Obrażają widza tłumaczeniami, które gramatycznie i stylistycznie są na poziomie późnej podstawówki. Puszczają na rynek płyty DVD za sześć albo siedem dyszek, podczas oglądania którego szlag człowieka trafia gdy słyszy, że ktoś jest patetyczny albo da radę coś ewentualnie zrobić. Przecież to jest kurwa podstawowy poziom znajomości języka. Nawet ja, ze swoją kaleką angielszczyzną to wiem.
I tak mi się wydaje, że jeszcze chwila a skończy mi się cierpliwość i zejdę całkowicie do podziemia.
@jarek
Masz na myśli to, co z tłumaczeniami robią ogólnie w Egmoncie w sensie, że tłumaczą tam znajomi Kołodziejczaka? Czy że Kołodziejczak kiepsko tłumaczy. Bo gdzieś mi przecinka zabrakło.
-
2009/07/14 15:38:00
Bonusowo: Radku, będę na 90% na Polconie w Łodzi, piwo chciałbym postawić autorowi WDR.
-
2009/07/14 17:03:41
Co do Polconu, to jest taka akcja żeby pojechać. Jak mi się plany skrystalizują definitywnie, dam znać.
-
2009/07/14 18:39:53
Do samego Kołodziejczaka jako pisarza i tłumacza nic nie mam, chodziło mi o niejakiego Tomasz Kreczmara, dobrego koleżkę ww., który za "tłumaczenie" Sin City czy The Dark Knight powinien był zebrać porządny wpierdol.
-
2009/07/15 13:10:27
Tak coś czułem, że do Kreczmara nawiązujesz ale wolałem doprecyzować. Kiedyś Kolec wypunktował bezlitośnie fakapy tłumaczeniowe Kreczmara, poczytałem i zacząłem płakać, bo sam zrobiłbym to lepiej.
I żeby nie było, że się napinam - fraza 'ja zrobiłbym to lepiej' oznacza wyjątkową chujowość tłumacza gdyż ja jestem z angielskiego raczej średni.
-
2009/07/15 13:27:53
coś czuję, że w przypadku Kreczmara robotę lepiej odwalił by byle maturzysta
-
2009/07/15 13:30:06
z wrażenia aż zapomniałem jak się poprawnie pisze "odwaliłby" ;)
-
2009/07/18 17:53:18
@zdarza wam się po obejrzeniu zajumanego filmu

Zajumane filmy to ostatnio oglądam jeden-dwa na rok, ale większość moich seriali na DVD tak do mnie trafiła.
-
2009/07/22 11:22:51
"Firefly" sprowadziłem sobie z Amazona. Jakby dobrzy ludzie wydali "Dextera" i "Mentalistę" to też raczej łyknę. I BSG. A z nowych to chyba "Lie to Me" i "Castle".

A propos "Castle" - nie udupili w końcu tego serialu? Bo takie ploty były i gotów byłem dokonać samospalenia szefa stacji, która by taki numer odwaliła. Albowiem Nathan Fillon świetny jest i kropka :) Jeśli będzie sezon numer 2, to radość moja wielką będzie, amen.
-
2009/07/22 15:24:16
@radkowiecki, specjalnie dla Ciebie kawałek serialowej półki (tak z pół raza tyle siedzi u znajomych w pożyczeniu):
zuzanka.kofeina.net/pol-polki.jpg

Nie że specjalnie po recenzjach, ale ;-)
-
2009/07/23 11:13:33
tarkus
Z tego co słyszałem, wytwórnia zakontraktowała drugi sezon Castle. Nawet jakieś wrześniowe daty się pojawiły. Mam nadzieję, że się nie rozmyślą, bo to fajna rzecz jest.
zoo-zanka
Ładna ona ta półka jest i w związku z nią mam pytanie. The Prisoner jest faktycznie tak dobry, jak piszą o nim dokoła? Bo za kilka dni zakończę Babilon 5 i bym sobie coś ładnego obejrzał.
-
2009/07/24 22:19:44
Green Wing - dobre...taki troche Dali wsrod seriali;) a sur-R-E-A-L lubimy! no przynajmniej pierwszy sezon mi sie podobal. przy drugim juz takiej podniety nie bylo...ale moze faza mi minela...a moze R-E-A-L za bardzo do okien sie dobijal i sie nie wciagnelam. Niewazne.
aaaaaaaaa i dzieki za Rolanda&Co! Przyjemnosc po mojej stronie. W sumie to nie lubie takich opowiesci bo sie czlowiek pozniej irytuje jak sie koncza...sa lzy i bol, i ta pustka w sercu...:)
-
2009/07/24 22:41:20
no a tlumaczenia...strach i zgrzytanie zebow...ja tylko nie rozumiem jak ludzie moga brac-dawac za taka chale pieniadze...ale w sumie duzo sie tych rzeczy co to ich nie obejmuje moim malym rozumkiem nazbieralo wiec w rezultacie nic dziwnego:)
ze swej strony moge dodac moje dwa "hity" (gdzies kiedys wspomniane) - Piraci z Karaibow cz.1 oraz Underworld - wersje telewizyjne (szkalowac stacji nie bede bo nie pamietam ale smiem twierdzic ze jakas jedynka czy polsat?). A ostatnio to nawet slyszalam w telewizorni "stuntman" przelozone jako "statysta". zuchwa mi obwisla przy obiedzie i kolysac sie zaczela w rytmie niedowierzenia...
ja nie wiem czyja to wina (sie lubi kolki ludziom w oczy wkladac;) - dystrybutora czy tlumacza (moze sie zamieniaja rolami;) ale kolesie i kolesowy sie tym zajmuja, mianuja sie profesjonalistami (?) i placone jest im, to sie powinny troche przejac. iiiiiiiiiiii tam...sie przejma...


-
2009/07/25 15:17:55
Prisoner jest trudny dla mnie. Przyznam, że utknęliśmy chyba na 4 odcinku z jakichś przyczyn i tak leży. Jest mocny, ma napięcie, ale wyraźnie czuć w nim bagaż związany z czasem, w jakim był kręcony, i - niestety - kultowości. Uważam, że warto (zwłaszcza że raptem 10 odcinków), tyle że to trochę tak jak po współczesnych serialach wrócić do Star Trek TOS. Siedzę i obśmiewam gaśnicę udającą interkom, facepalmem witam seksizm na pokładzie Enterprise'a, zwijam się w kłębuszek na widok efektów graficznych zamiast jak biały człowiek poczuć tę ostateczną granicę wszechświata.
-
2009/07/26 04:53:14
Zaryzykuję i dam mu szansę, bo Babilonu coraz mniej a niczego wartego uwagi na horyzoncie nie widzę.
-
2009/07/31 02:13:39
co do jumania, to na peb.pl filmweb postanowił dać upust swojemu sprzeciwu i "podmienić" fotki na gfx.filmweb.pl/po/99/57/139957/7071852.3.jpg taki oto manifest
-
2009/07/31 02:20:18
P.S. oglądam Nurse Jackie, i jestem zachwycona [zwłaszcza angielską panią doktor] ale obawiam się, że pod wpływem upośledzonej Zoey "Angeli" wyrzucę komputer do patio,
-
2009/09/03 08:23:34
ja miałam sąsiada w Glasgow, którego mieszkanie wyglądało jak wypożyczalnia dvd ;) dzięki niemu obejrzałam wszystko co się dało i popełniłam 3 swetry z tej okazji ;)
Kenny jest niewątpliwie odpowiedzialny za poszerzenie moich horyzontów w dziedzinie serialowej.
z własnych zakupów: Helsing, Full Metal Alchemist, Poirot ;)
z resztą sie wstrzymam, bo nie wiem, w jakim systemie będę kupować kolejne ;)
tak, Firefly też. chociaż poczułam się strasznie rozczarowana Serenity.
nie wiem, czy ktoś wspomniał australijski serial Farscape ;) warto, naprawdę warto. w moim prywatnym rankingu sci-fi jest na wysokiej 4 pozycji (pierwsze 3: 1. Treki (TNG, DS9, Enterprise), 2. BSG, 3. Futurama ;))
-
2009/09/13 22:07:51
Jak mi się film podoba to zawsze kupuję oryginał. Mam nastoletnia córkę, spoczywa na mnie obowiązek wychowywania. Jeśli ją uczę, że piractwo to kradzież to muszę świecić przykładem. Biorę z sieci to, co niedostępne w Polsce, nie ściągam nowości kinowych, dlatego zwykle jestem z rok spóźniona. Seriale oglądam z sieci, bo nie mam telewizora niestety. Nie gromadzę. Jak mi się coś podoba to kupuję.