|
Blog > Komentarze do wpisu
Przyjebiemy pani w białych rękawiczkach
W internetsach od kilku dni teh drama, bo jakiś minister chce pozwać anonimową blogerkę. Nie wnikam za co Czuma chce ją pozwać gdyż na polską politykę i polityków mam wyjebane, bo się brzydzę a blogerki kataryny nie czytałem, bo jej wpisy są długie i nudne. Ale ja nie o tym. Dziennikarzełki z Dziennika wysmażyły wczoraj artykuł 'Wiemy, kim jest Kataryna'. Pani Sylwia Czubkowska i pan Robert Zieliński pochylili się z troską nad anonimowością anonimowej pani Katarzyny aka Kataryny. Wzdragam się przed linkowaniem do stron Dziennika ale to zrobię: Jak wam się podoba? Mi bardzo, bo tak chronili jej tożsamość, że szybkim guglem można znaleźć dane Kataryny w minutę. Przy okazji polecam cały artykuł, bo takiej porcji bełkotu i hipokryzji w tabloidowej estetyce dawno nie widziałem. A blogerki mi najzwyczajniej szkoda, bo jeżeli to ja byłbym na jej miejscu i miałbym zostać zidentyfikowany i zdemaskowany, to nie chciałbym żeby zrobili to mali ludzie ze szmatławej gazetki. I na pewno nie w tak dziadowski sposób. Na pocieszenie mamy to, że dni Dziennika są prawdopodobnie policzone. No bo ile czasu można dokładać do interesu? Rok? Dwa? Ale u nich trwa to już trzy lata a szans na polepszenie wyników nie widać, chociaż zdawać by się mogło, że gazeta osiągnęła już takie dno, że od dzisiaj tylko lepiej[1]. Ano nie, z miesiąca na miesiąc wyniki sprzedaży są coraz gorsze. Dla dziennika ogólnopolskiego średnia sprzedaż w kioskach plus prenumerata (czyli tzw. sprzedaż ogółem) na poziomie 88 tysięcy to żart a nie wynik. Wydawca dopompowuje sobie wynik przy pomocy innych płatnych form rozpowszechniania (średnio 60 tys.), które de facto niewiele różnią się od darmowego rozdawnictwa[2] i tylko dlatego osiągnięcia Dziennika mogą się wydawać osobom spoza branży mało dramatyczne. No bo przecież sprzedają średnio miesięcznie prawie 150 tys. egzemplarzy[3]. Tak czy inaczej, jeszcze odrobina cierpliwości i Springer będzie nas indoktrynował wyłącznie Faktem. A teraz wracam śledzić dramę. [1] Oczywiście w rozmowach z klientem sprzedaż nie jest najistotniejszym elementem determinującym atrakcyjność tytułu, bo bardziej istotne jest czytelnictwo i koszty dotarcia do odpowiednich grup celowych. Ale i pod tym względem Dziennik nie stoi najlepiej, bo jakby nie kombinować, to w rankingach ląduje na 5 miejscu, za Faktem, GW, SE i Rzepą. Znaczy owszem, jakbym się skoncentrował, to pewnie dałbym radę wydłubać taką grupę, w której Dziennik byłby na miejscu czwartym. Tylko co z tego? piątek, 22 maja 2009, radkowiecki
TrackBack
Komentarze
2009/05/22 13:31:32
Osiągnę poziom rynsztoka tym wpisem, ale i tak to powiem. Pierdolić Dziennik i ministra Andrzeja "nie mam żadnych długów" Czumę. I konie na których przyjechali też.
2009/05/22 13:46:08
rusty - mnie też ten kawałek rozbawił do łez. Plus cała przewijająca się przez ich pisaninę drama pod tytułem 'o jej, ona jest anonimowa więc nie da się z nią polemizować'. Co za przygłupy.
2009/05/22 14:11:33
Najzabawniejsze jest jak piszą, że to nie próba szantażu, a dwie linijki dalej w akcie zemsty podają wspomniane przez Ciebie Radku informacje pozwalające ją zidentyfikować ? Hipokryzja, czy zwyczajne skurwysyństwo ?
2009/05/22 14:12:42
Pewnie ich punkt będący jest taki, że ciężko się polemizuje z anonimem, bo nie ma mu jak przyjebać ad personam :
2009/05/22 14:28:29
Teraz dzięki szanownym redaktorom przyjebać jej może każdy kto ma dostęp do Internetu i połowę mózgu. Powiedzmy sobie szczerze: po tym artykule anonimem to ona już nie jest. Teraz zdobycie jej konkretnych danych personalnych łącznie z adresem, numerem telefonu i rozmiarem stanika dla chcącego nie powinno stanowić problemu. A o konsekwencjach posiadania takowych przez bandę zawistnych Polaczków, chyba nie trzeba mówić...
2009/05/22 14:28:40
Hipokryzja i Skurwysynstwo, Jarku. Czyli normalne zasady działania A.Springer. I zmartwic was musze, bo oni definicje dna maja taka ze jeszcze im starsznie do niego daleko nieststy.
A sprechajacym bildblog.de polecam 2009/05/22 15:44:49
@Hipokryzja, czy zwyczajne skurwysyństwo ?
Never suspect malice, when stupidity suffice. Ja bym raczej jednak obstawiał, że te młotniaki nie kumały jak ułatwia życie dobra wyszukiwarka. Wydawało im się, że są tacy, krowa, tajemniczy. Mistrzowie. Mam nadzieję, że nie mieli żadnych anonimowych informatorów bo... ojć. 2009/05/22 15:45:08
nie próbując bronić szmatławca, ciągle jednak nie potrafię uwierzyć, że ktokolwiek, jakikolwiek bloger pisze wierząc w swoją anonimowość. Zwłaszcza blogers polityczny, który ma pewność, że prędzej czy później nadepnie jednemu lujowi z drugim na odcisk. Anonimowość to można utrzymać na onetowych blogaskach rurzowyh landrynek, których nikt nie czyta, ale na pewno nie wtedy, jak się ma jeden z poczytniejszych blogów politycznych w kraju (ponoć, nie wiem, bo z politycznych czytam tylko Barta:).
2009/05/22 15:57:09
Braineater, ale mówisz o braku anonimowości typu A (tajne służby i tak mię namierzą mimo dynamicznego IP) czy typu B (średnio rozgarnięty gimnazjalista potrafi znaleźć mój numer telefonu w Google)?
W przypadku Kataryny zachodzi przypadek typu B, co jest mało fajne, bo sfrustrowanych lewaków jest tylko ciut mniej niż sfrustrowanych prawaków. 2009/05/22 16:18:20
nie, mówię o klasycznych blogowych wyspach i tym, że nie da się pisać tak, żeby się w jakiejś choćby części nie ujawnić. Prosty przykład - w życiu mnie np nie interesowało, kim jest nasz Szanowny Gospodarz, poza netem, ale wiem, bo jakoś tak przypadkiem wyszło. I ok - Radkowiecki się nie sili na anonimowość, Ty zresztą też nie bo podejrzewam, że obaj, jako chłopcy nadzwyczaj dobrze rozgarnięci macie świadomość, że jest to na dłuższa mete nie do utrzymania. Stąd - opinia - nie bardzo jest sens się za ta anonimowością ukrywac, bo to tylko prowokuje do takich afer. Nie było by niusa, gdyby cała afera zaczęła się od tego, że pani X.Y. prezes czegoś tam i pracownica czegoś innego dojebała się do ministra przygłupa, byłby najwyżej jakiś szybki proces o zniesławienie, czy co tam, na 11 stronę w wiadomościach lokalnych. A tu, ta skrzętnie i bezsensownie pielęgnowana anonimowość stała się jakby clou całej afery, jej centrum i jedynym celem. Bo teraz już w sumie chodzi tylko o to, żeby pokazać raz na zawsze, że wadza, a tak naprawdę każdy, bez problemu znajdzie sposób, żeby tę anonimowość rozwiać. No to się zastanawiam - po chuj im dawać tę broń do ręki w ogóle? Nie prościej pisać, że to ja X.Y?
2009/05/22 17:05:33
@benzodiazepiny
Jakoś ciężko mi uwierzyć, że współczesny dziennikarz, którego ważnym narzędziem pracy jest Internet, nie zdaje sobie sprawy z potęgi gugli. W przypadku pań z ZUSu, urzędu pracy, czy innego cyrku byłbym w stanie to łyknąć. Chyba, że dziennikarstwo stoi na podobnym poziomie co kwalifikacje pracowników wyżej wymienionych... 2009/05/22 18:52:12
jak nie przepadam za Sikorskim Radosławem, tak w jednym muszę mu rację przyznać, a to w stosunku do dorzynania watahy. Oby Dziennik jak najszybciej nas opuścił.
2009/05/22 20:55:15
a tajemnicą poliszynela jest fakt, że osoba prawna zarządzająca przeciętnym polskim forum, dostaje tygodniowo od 10 do 30 pism z prokuratur, komend policji i kancelarii prawnych, domagających się ujawnienia adresu IP, daty i danych osobowych delikwenta z forum/bloga/poczty. i żadne z tych pism nie pozostaje bez odpowiedzi, chyba, że nie jest w nim wystarczająco dokładnie wskazany ww. delikwent. smutne.
2009/05/22 21:34:03
Anonimowość w internetsach zawsze była dla mnie problemem nieco wydumanym, bo mój anonimowy epizod w sieci trwał jakiś miesiąc. Bałem się albowiem pisać na grupy pod imieniem i nazwiskiem, bo przecież pojeby dokoła. Potem mi przeszło i jakoś tak od roku 1999 moja tożsamość nie jest dla nikogo tajemnicą. Na usenecie zawsze się podpisywałem, strona internetowa była pochodną mojego wiedźminienia na pręgierzu więc większość osób prędzej czy później jakoś się dowiadywała, że ja to Teklak. Blog nazywa się jak strona więc tu jakby z automatu.
Zresztą niespecjalnie się ze swoimi personaliami kryję z jednego, bardzo prostego powodu. Chociaż brzmi to nieco pretensjonalnie, pisanie pod własnym nazwiskiem uruchamia w człowieku wewnętrznego autocenzora. Nie w sensie, że boję się podejmować jakiś temat (może oprócz politycznych, te mnie akurat brzydzą), bo nie o takie wewnętrzne blokowanie mi chodzi. Po prostu gdy mam świadomość, że wszyscy wiedzą kim jestem, trudniej mi robić z siebie skończonego buca. Nie mówię, że się nie zdarza. Ale relatywnie rzadziej niżby mogło się przytrafiać gdybym był jakimś czułym wojtkiem albo jasiem śmietaną. Wstyd jest po prostu, ciężko uderzyć w jakieś silne ekstremum, negatywne emocje człowiek trzyma na smyczy i jest raczej w nastroju ugodowym niż konfrontacyjnym. Ostatni problem - czy istnieje prawdziwa anonimowość w sieci. Prowadzenie autentycznie anonimowego bloga takiemu paranoikowi jak ja, nie sprawiłoby najmniejszego problemu. Ale mi się nie chce. 2009/05/22 22:05:04
ja niby nicki mam różne mam namnożone, co portal/platforma blogowa, to inny, choć wszystkie tworzone z jednego klucza, bloka prowadzę jeszcze pod całkiem innym, ale jakoś mi do głowy nawet nie przyszło, że zapewnia mi to jakąkolwiek anonimowość (zwłaszcza biorąc pod uwagę, że silnie wykorzystuję internetsy do autolansu i reklamowania własnej roboty, więc anonimowość byłaby strzałem w stopę.
2009/05/22 22:59:59
@Radek
Jaki paranoik, co za paranoik, na Junonę? Nie bądź dla siebie taki surowy. It's only paranoia if you can't prove it :) 2009/05/23 19:53:19
Jeżeli pani Sadło chce komuś dołożyć w internecie, to niech to robi pod swoim nazwiskiem. A to, czy ma rację, niech rozstrzyga sąd. Nigdy tej całej katarynki nie lubiłem, jak każdego kaczego poplecznika zresztą.
2009/05/23 23:25:37
Zawsze się zastanawiałem skąd w ludziach ten fetysz 'identify yourself'? Jeżeli ktoś pisze fajnie i z sensem (abstrahuję teraz od kataryny, nie znam jej twórczości), to ja olewam czy to facet czy kobieta i czy to Jerzy czy Mariola. W sieci jest mi ta wiedza doskonale zbędna. A jeżeli kataryna komuś dołożyła i ten ktoś jebie focha i chce iść do sądu, to identyfikacja osoby powinna odbyć się na wniosek odpowiednich organów a nie w wyniku dziadowskich rozgrywek dwóch cynglowych ze szmatławej gazetki.
2009/05/23 23:54:53
czy wszystko jest takie proste i jednoznaczne? Być może nie:
www.kontrowersje.net/node/2974 PS przy okazji jedna z legend netu sama zdjęła maskę :-) 2009/05/24 10:38:51
Bez kitu, jeżeli pisze z sensem i bez zbytniego pierdolenia w czambuł, to może to być nawet prezes Kaczyński we własnej osobie for all I care...
2009/05/24 11:29:27
Ja tylko jednego nie rozumiem. Czytam ten wpis i komentarze raz, drugi, trzeci, i nie widzę wyjaśnienia zagadki z tytułu:
Kim, na Szatana, jest ta pani w białych rękawiczkach? 2009/05/24 11:57:24
"pani" to kataryna, a "białe rekawiczki" jak mniemam są na łapkach "dziennikarzy" dziennika. taka tam urocza metafora : )
2009/05/24 21:12:48
@radko
Jeżeli ktoś pisze fajnie i z sensem (...), to ja olewam czy to facet czy kobieta i czy to Jerzy czy Mariola. W sieci jest mi ta wiedza doskonale zbędna. A jeżeli kataryna komuś dołożyła i ten ktoś jebie focha i chce iść do sądu, to identyfikacja osoby powinna odbyć się na wniosek odpowiednich organów Fajna jest taka binarna selekcja i zazdraszczam luzu, ale osobiście jestem zdania, że gubisz w ten sposób spory kawałek spektrum. Obok stanów fajnie pisze, czytam i kijowo pisze, nie czytam jest jeszcze stan kłamie z wdziękiem w obszarze który znam. Goście z duża dawką luzu pewnie mają na takie coś wyjebane (szacun), ale jestem jeszcze chyba za młody i za mało skostniały, żeby mnie to nie wyprowadzało z równowagi. Nie dotyczy to wzmiankowanej Kataryny (nie jestem targetem), ale ona robiła właśnie w obszarze, na którym to kto pisze było jednym z ważniejszych - o ile nie najważniejszym - czynnikiem. Bo ktoś piszący fajnie i z szerokim spojrzeniem na tematy popkulturowe może sobie mieć na nazwisko choćby Teklak, ale ktoś babrzący się regularnie w szambie bieżącej polityki i ustawiany w roli opniotwórcy w tej materii - sorry, tutaj byt kształtuje świadomość. Nie twierdzę przez to, że mi w jakimkolwiek stopniu na ujawnieniu jakiegokolwieg blogera w ogóle zależy - jestem jednak w stanie zrozumieć motywy ludzi z tej branży, którym anonimowe mieszanie w głowach innym ludziom w pewien sposób może nie odpowiadać. 2009/05/24 21:13:46
Nb. Radkowiecki, czy tak samo miałbyś wyjebane na kogoś, kto pisze bloga w gruncie rzeczy po to, żeby jebać każdą książkę Kinga jak psa?
2009/05/24 21:44:59
Benzo - po twardej szkole usenetowej, mam wyjebane na większość internetowych dram. Nie rozumiem afer związanych z anonimowością. Ludzi piszących blogi polityczne uważam za psychopatów, bo nikt normalny nie lubi siedzieć w dole z gnojowicą i dodatkowo smarować się nawozem wywiezionym przed chwilą z obory. Nie mam pojęcia czy kataryna komuś mąciła w głowie ani czy kłamała. Dlatego pewnie mój osąd sytuacji jest zaburzony. Mi się tylko nie spodobała akcja Dziennika. I jeszcze dzisiaj przeczytałem kolejny kawałek związany z tematem:
www.dziennik.pl/opinie/article385781/List_otwarty_do_obroncow_Kataryny.html Trochę naczelnego poniosło. Ale to tak na marginesie. A gdybym znalazł bloga, na którym ktoś pisze ewidentne bzdury na tematy, na których się jakoś tam znam, to gdyby mi się zechciało i znalazłbym na to czas, darłbym z kogoś takiego łacha zarówno u niego w komentarzach, jak i u siebie na blogasku. Ale oczywiście miałbym na autora i jego ewentualnych klakierów wyjebane, bo dlaczego miałbym się przejmować nieukiem/trollem i bandą ludzi, którzy nie odróżniają rzeczy wartościowych od łgarskiego krapu? Cała sytuacja jest tak śmieszna, że zamierzam ją z ostrożnym zainteresowaniem śledzić - osiągnąwszy dosyć wysoki poziom zen wyjebki na większość rzeczy z tego świata, jestem w stanie przyglądać się nawet takim żenuariom bez większych zmarszczeń. Co i wam polecam. 2009/05/25 09:55:47
elektrycznaowca
2009/05/24 15:27:18 Może powinienem był dać na końcu emotkę jakąś... ;) jessuu. przepraszam : ) ja po prostu przylazałm tutaj z forumów gdzie trochę inny floł i pytania wydawałoby sie bez sensu są jak najbardziej prawdziwe. jak już uczyniłam wpis to tez mnię taka refleksja naszła że bez sensu : ) soraski. 2009/05/26 18:31:03
Dobry ten naczelny jest. Najpierw za przeproszeniem napierdala, a później przeprasza na końcu swoich wywodów. Przypomniał mi się monolog Smolenia o Reaganie.
2009/05/31 13:12:11
Cytat nr 1:
"Na pocieszenie mamy to, że dni Dziennika są prawdopodobnie policzone. No bo ile czasu można dokładać do interesu? Rok? Dwa? Ale u nich trwa to już trzy lata a szans na polepszenie wyników nie widać, chociaż zdawać by się mogło, że gazeta osiągnęła już takie dno, że od dzisiaj tylko lepiej" Cytat nr 2: "Jakim to chujem trzeba być, żeby się cieszyć z tego, że kogoś zwolnili?" Tak mi się jakoś skojarzyło :D 2009/06/01 00:59:14
last - jeszcze nikogo nie zwolnili więc twoje skojarzenia są przedwczesne. Jeżeli po zamknięciu Dziennika zobaczysz u mnie z tego powodu oznaki radości, możesz pierwszy przyjebać mi kamieniem. Dobrowolnie nadstawię adekwatny policzek. I prosiłbym o dostrzeganie, niuansowych bo niuansowych, ale jednak różnic, między słowami 'na pocieszenie' a 'cieszyć się z czegoś'.
|
Z wielką łatwością recenzuje prace dziennikarzy, zarzucając im a to stronniczość, a to nierzetelność informacji, a to pisanie na zamówienie, a to niewystarczającą wnikliwość. Zawsze skryta pod pseudonimem, który nie pozwala na żadną poważną polemikę zaatakowanym autorom. Internauci wyrabiają sobie więc zdanie na temat dziennikarstwa i konkretnych dziennikarzy na podstawie jej wpisów - ona żadnej odpowiedzialności za to nie ponosi.
Fajnie jest w tym internecie, gdzie blogerzy ci mówią, co masz myśleć.