To, czym nie mam ochoty zaśmiecać strony
Blog > Komentarze do wpisu

Kochamy polskie seriale część 10

Na początek suplementowo. Nie, wróć - na początek chciałem coś powiedzieć wszystkim, którzy mnie nienawidzą - powinniście wiedzieć, że większość polecanych przeze mnie seriali jest co najmniej dobra. Dlatego nie skamlajcie, że przez Big Bang Theory siedzicie do późna i w pracy jesteście nieprzytomni, tylko umierajcie jak mężczyźni. I kobiety. A teraz wracamy do suplementarności? suplementywności? suplemencji? No dobra, chodzi o to, że został mi ciśnięty w twarz nowy serial, który jest fajny. A jest fajny, bo to Hustle dla Amerykanów[1].

Pomysł banalny, wykonanie już nie. W pierwszym odcinku zbiera się ekipa - złodziejka, haker, facet od trudnych spraw i mistrzyni przekrętów. Mają zrobić włam ale zleceniodawca boi się ich puścić na żywioł. Dlatego daje im nadzorcę - byłego specjalistę od oszustw ubezpieczeniowych, który ma po śmierci syna i rozwodzie, kryzys. Po skończonej robocie ekipa zostaje przekręcona, postanawia przekręcić przekręcającego a na koniec haker przekręca giełdę, każdy dostaje po kilka milionów papieru i tak im się to wszystko podoba, że postanawiają zrobić jeszcze jeden numer. I jeszcze jeden. Na dodatek mają szlachetną motywację, bo jako obrzydliwie bogaci osobnicy mogą sobie pozwolić na pomaganie naprawdę potrzebującym, zupełnie za darmo. Żeby było łatwiej ich szef (fajnie zgorzkniały Timothy Hutton) wydaje całą swoją kasę na stworzenie firmy Leverage, która pomoże ekipie pomagać. Aktualnie jestem po numerze piątym i bardzo mi się to podoba.
Dlaczego porównuję Leverage do Hustle, to chyba oczywiste. Dlaczego do Hustle dla Amerykanów? Bo przekręty z Ameryki, jakkolwiek urocze i pomysłowe, patentom ekipy brytyjskiej do pięt nie sięgają. Co nie umniejsza wysokiej jakości Leverage, bo poprzeczka z Wysp jest postawiona tak wysoko, że prawie jej nie widać więc i o doskoczenie trudno.
Jak wspomniałem przekręty są prostsze ale nie prostackie. Pomysły scenarzysty są fajne. Realizacja, jakkolwiek nieco bajkowa (klasycznie, na poziomie pokazywanych w filmie hakerskich technologii), w zasadzie bez uwag. Akcja wartko prze do przodu, każdy odcinek jest inkrustowany małymi przekręcikami, które służą zazwyczaj właśnie pchnięciu akcji i rozbawieniu widza. No i skład aktorski mnie pozytywnie zaskoczył.
W komentarzu do poprzedniego odcinka cyklu, Suisan zgłosiła zastrzeżenia do nieogarniętej blondynki (Beth Riesgraf) i faktycznie, wypada najsłabiej ze wszystkich. Ale ma za to fajne momenty związane ze zjeżdżaniem na linach z dużych wysokości i apetycznym przeginaniem się. Ponadto lubi wybuchy przez co jakoś daje się ją znieść. Druga pani w składzie, rzeczona mistrzyni przekrętów to Gina Bellman, która ma u mnie po Coupling takie uwielbienie, że będę ją chwalił nawet gdyby zagrała jak spróchniały kloc drewna. Tutaj gra koncertowo i momentami dostrzegam drobiazgi, które wyglądają na 'ściągnięte' od Jaime Murray (kobieta z ekipy w Hustle). Nie czynię z tego zarzutu, bo ściągnięte są gustownie. Haker-murzyn wprowadza do serialu element komiczny i pokazuje nieprawdopodobne i niewiarygodne sztuczki związane z technologią. Hutton daje radę jako lekko cyniczny szef. No a na koniec perełka - Christian Kane jako człowiek od spraw trudnych. Jest mały, niepozorny, jako jedyny w ekipie potrafi walczyć, ma dziwną przeszłość, radzi sobie w trudnych sytuacjach, potrafi rozpoznać karabin po brzmieniu wystrzału i formację po sposobie walki jej członka. A jako, że zna wszystkie sztuki walki, łącznie z tymi jeszcze niewymyślonymi, nie znosi broni. Jakim cudem ten koleś poniewierał się do tej pory w nieznanych nikomu filmach i niszowych serialach (no dobra, Angel podobno jest kultowy) - nie wiem. Ale liczę, że po Leverage ktoś go dostrzeże, bo jest stworzony do pewnego typu ról. I dziewczynom się podoba.
Szybko podsumuję - serial jest sympatyczny, sam się ogląda, scenariusz nie kuleje, bulszity są do przeskoczenia[2], blondyny jest na tyle mało, że nie jest w stanie zepsuć oglądania tym, którzy jej nie lubią. A tak ukochane przez analno-retentywnych dziury logiczne i scenariuszowe są tak dyskretne, że trzeba się uprzeć, żeby je znaleźć. Nie przejmujcie się więc negatywnymi opiniami na imdb[3] tylko szarpcie Leverage z sieci.

Na chwilę zmienimy temat ale nie bójcie, do obiecanej książki wrócę na końcu. W ubiegły weekend kumpel przywołał serial nad którym w momencie jego rozpoczęcia przez chwilę myślałem. Ale było dużo innych propozycji więc zrezygnowałem. A w niedzielę i wtorek sobie obejrzałem zakończony niedawno pierwszy sezon. I w przypadku tego serialu zabezpieczę się większą niż zwykle ilością disklajmerów w dalszej części tekstu, który z uwagi na śliski temat będzie krótki.
Bohaterowie Testees to ludzkie króliki doświadczalne. Tacy wieczni studenci po trzydziestce, którzy mieszkają sobie razem w wynajmowanym mieszkaniu a kumplują się jedynie z obleśnym sąsiadem, seksowną właścicielką baru i prowincjonalnym Casanovą z pracy. Każdy odcinek to nowy produkt/lek/specyfik do testowania i jak się już pewnie domyślacie, element komiczny generują właśnie owe porąbane wynalazki (superklej, inteligentny odkurzacz, serum prawdy, gaz paranoiczny czy supersilne środki przeciwbólowe). Właściwie nie same wynalazki tylko wynalazki plus bohaterowie, którzy nie dość że są brzydcy, to na dodatek niezbyt rozgarnięci. Fabuła banalna i pretekstowa ale z potencjałem, bo nieobliczalna para w stylu Beavisa i Butt-Heada (chociaż trochę inteligentniejsza) skonfrontowana z dziwnymi wynalazkami daje szanse na zrobienie czegoś przeraźliwie śmiesznego. Niestety, Testees są tylko śmieszni i uważam, że twórcy źle rozłożyli akcenty. I już mówię w którą stronę przeakcentowali.
Otóż z jakiegoś powodu (pewnie dlatego, że mogli) postanowili wymyśleć najbardziej obrzydliwe, głupie, niepoprawne politycznie i obrazoburcze rzeczy, na jakie uznali, że zgodzi się stacja i sponsor, po czym je sfilmowali. I cały serial oglądałem w lekkim rozdarciu, które mam za każdym razem gdy śmieję się z dowcipu o kupie, Żydach czy niepełnosprawnych. Bo niby w sumie jestem inteligentnym Europejczykiem z pretensjami do bycia człowiekiem światłym i w ogóle a z drugiej strony bawią mnie prostackie żarty o pierdzeniu... Uwierzyliście w ostatnie dwa zdania? Słusznie, one są bardziej do śmiechu i na rozluźnienie atmosfery - humor prymitywny[4] bawi mnie równie dobrze jak ten wysokich lotów, nie mam z tym żadnych problemów a ludzi, którzy mają problem z moim plebejskim gustem, olewam. W Testees poza humorem prymitywnym ciężko znaleźć cokolwiek innego. A, no i nie zapominajmy o obrzydliwościach. Pewnie dlatego dobrze się bawiłem.
Rozumiecie więc że nie mogę tego serialu z czystym sumieniem polecić nikomu, czyjego gustu dobrze nie znam, bo wyjdzie na to, że propaguję krap. Z tym, że Testees to taki specyficzny rodzaj krapu, który niektórym się spodoba. Możecie zaryzykować ale góra dwa odcinki. Jeżeli was zniesmaczą, to później jest już tylko gorzej. Albo lepiej, zależnie od gustu. A tak w ogóle to najlepiej ten film oglądać w stanie totalnego upalenia, wtedy jest porażająco wręcz śmieszny. Znaczy tak mówią, bo ja nie przyjmuje narkotyków.
Po przeczytaniu kawałka poświęconego Testees stwierdzam, że to najbardziej mętny i niejednoznaczny kawałek jaki na tym blogu wyprodukowałem ale dobrze mi z tym.

A na koniec obiecana książka, która wpadła mi w ręce przypadkiem - szukałem w sieci pirata na szybko, bo cytat potrzebny był mi na zaraz a nie w domu. W wątku obok interesującego przylukałem nieznane mi nazwisko, przypomniałem sobie, że nie mam co czytać, wyguglałem kolesia, zobaczyłem wodospady zachwytu, ukradłem więc książkę, wrzuciłem na palma i zacząłem nieśmiało zerkać. Gdzieś tak na 20 stronie trafiło mnie z siłą wodospadu to, że akurat ta pozycja trafiła mi się dokładnie w tym a nie innym momencie. Mianowicie tuż po obejrzeniu Hustle i Leverage. Kłamstwa Locke'a Lamory pana Scotta Lyncha traktuje bowiem głównie o dużych i długich przekrętach. Tak idealnego czytadła nie miałem w rękach dawno, jest to niemalże modelowa literatura rozrywkowa, autor nie udaje, że próbuje pisać coś więcej, w tym co robi jest szczery, ma nam do opowiedzenia ciekawą historię i robi to naprawdę mistrzowsko (na podstawie tłumaczenia wnioskuję, że i język oryginału jest taki żywy i barwny).
Oszczędzono mi całego szumu związanego z tym debiutem (aż ciężko uwierzyć, że to pierwsza książka Lyncha), nie drżałem w oczekiwaniu na premierę, nie obserwowałem pompowania balonu oczekiwań. Ba, jeszcze w poniedziałek nie wiedziałem o istnieniu tej pozycji. Przez co strzał w twarz był silniejszy niż byłby w przypadku gdybym czekał silny, zwarty i gotowy. Nie będę tutaj pisał o czym to jest, bo w internecie recenzji od metra. Uwierzcie tym entuzjastycznym, idźcie do księgarni i kupujcie. Świetna rzecz, w której nie znajduję żadnej słabości czy fałszywej nuty. A najbardziej w tym wszystkim podoba mi się jedno: koleś pisze tak, jak chciałbym żeby ta historia się potoczyła, co jest dosyć niesamowite gdyż rzadko zdarza mi się osiągnąć aż taką jedność myśli z twórcą[5]. Mam zajumane pierwsze dwie części (tytuł drugiej to Na szkarłatnych morzach) ale jako, że jest to cykl zaplanowany na części siedem, w weekend dygam do księgarni i mam kolejny, cholerny cykl na tapecie, na którego kolejne części będę czekał, przebierając nogami. No ale to akurat oczekiwanie jest bardzo przyjemne.

O, napisze człowiek kawałek kulturalny i edukacyjny i od razu czuje się lepiej. Terapeutyczna rola bloga jest nie do przecenienia. Do poczytania. 

[1] Wiem, że Amerykanie wystrzelili człowieka w kosmos, pierwsi wyprodukowali bombę atomową, są supermocarstwem i należy do nich 80% naukowych Nobli. Wiem, że w USA żyje cała kupa mądrych ludzi. Wiem też, że stereotypy to protezy myślowe dla mało inteligentnych osób. Ale na potrzeby tej notki to porównanie jest po prostu idealne. Tak że proszę mi nie jęczeć w komentarzach, że Amerykanie wcale nie pytują, bo ja to wiem.
[2] Kojarzycie Chloe z 24 godzin, która hakowała wszystkie systemy w 20 sekund? Murzyn ma tak samo. Na przykład jest cały czas podpięty pod bazy danych FBI i CIA w celu, na przykład, rozpoznawania twarzy.
[3] W ogóle od jakiegoś czasu imdb przypomina mi zlot trzydziestoletnich nolajfów żyjących w garażu rodziców. Wyważonych opinii i rzetelnych recenzji coraz mniej natomiast praktycznie każda produkcja nieniszowa zostaje przez nich wypatroszona po to, by obwieścić światu z dumą: scena z papierosem była nieprawdopodobna, bo fajek na silnym wietrze spaliłby się szybciej. Szkoda mi ich.
[4] Po raz kolejny proszę o to, by nie synonimować humoru prymitywnego i prostackiego li tylko z bluzgami.
[5] Uszczegółowię - pisze tak, jak chciałbym, żeby poleciało dalej. Nie jak się domyślam, że poleci, bo to zdarza mi się bardzo często. To, że ktoś spełnia moje czytelnicze zachcianki w pełni, zdarza się nieporównanie rzadziej.

piątek, 16 stycznia 2009, radkowiecki

Polecane wpisy

  • Pacific Rim z bólem dupy

    No więc ja z tej strony, chciałem wszystkich miłośników dobrej zabawy latem, zaprosić do oglądania filmu Pacific Rim gdyż jest dobry i nie słuchajcie takiego je

  • Kochamy polskie seriale część 15

    Miałem zacząć z wysokiego C i zacząć jechać znowu po rowerzystach, że niby patrzcie, trzeci dzień z rzędu, jaki ze mnie monotematyczny gość ale nie chce mi się,

  • Kochamy polskie seriale część 14

    Wszyscy siedzą i zamulają w pracy albo na zimnym urlopie (sprawdzić czy nie ZAGRANICO), w feedzie dostaję wyłącznie fotki kotków (dzięki czemu, niektórz

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/01/16 22:26:05
@Dlatego nie skamlajcie, że przez Big Bang Theory siedzicie do późna i w pracy jesteście nieprzytomni, tylko umierajcie jak mężczyźni

Że co? BBT się obejrzało miesiąc temu w telewizji, jak biały człowiek.
-
2009/01/17 11:51:25
Kurde, to druga polecanka "Kłamstw..." w tym tygodniu, a ja książkę kupiłam zaraz po premierze i leży na półce. Odpadłam po scenie kolacji, gdy Locke wstał w jaskini szajki (bardzo dramatycznie) i rzek łamiącym się głosemł: Bo wy nie wiecie, co to jest prawdziwa miłość!

A jego girlfriend still lives in Canada.
-
2009/01/17 15:04:17
Przy scenie z wieszakiem wylałem na siebie pełen kubek kawy. Wisisz mojej żonie czyszczenie fotela, sztuk jeden. Ciuchy Ci odpuszczam, bo poprawiłeś mi mój fajansiarski, sobotni humorek.
-
2009/01/17 19:20:13
@mrw
Ale ja o BBT usłyszałem jakieś trzy tygodnie temu a ci którzy się skarżą wiedzą o nim od 5 stycznia, czyli od daty poprzedniego odcinka cyklu. I tak przy okazji, jak wypadło polskie tłumaczenie?
@rusty
Nie zrażaj się. Nawet w Mistrzu i Małgorzacie znalazłbym słabszy moment. ATSD to wspomniana scena swoim nadęciem, patosem i biedą bardzo mnie rozśmieszyła.
@chomiorkoala
No to jesteś trzecią osobą, która polubiła tych przygłupów. A scena z wieszakiem jest przywoływana przez wszystkich, którzy to oglądali. W sumie to się od wczoraj zastanawiam czy dobrze zrobiłem wspominając o Testees. Boję się, że mi polecą w dół punkty lansu i atrakcyjności, bo serial to dla specyficznego widza.
-
2009/01/17 22:14:38
A ja właśnie wciągnąłem 1 odcinek "Lie To Me" i mam ochotę na więcej, bo to dobre jest. I w kwestii body language daje stokroć więcej, niż "Mentalista", acz Tim Roth nie jest tak ładny (to słowa mojej Nadkobiety :) - mnie się podoba).

Aha, jest też już BSG 4.11 .
-
2009/01/18 13:10:28
Nie wiedziałeś, jasne. Polecałem ci tę książkę co najmniej sto lat temu.

A a' propos książek - kiedy wreszcie zamordujesz Albina? Obieeecaaałeeeś =).
-
2009/01/19 10:11:57
Flint - no to słabo polecałeś, bo zupełnie jej jakoś nie kojarzyłem. A Albin to na razie morduje mnie. Książka leży pod ręką, biorę, czytam stronę, dwie i chwilę później leżę na podłodze omdlony i mam na sobie obiad. Gość jest niesamowity.
-
2009/01/20 10:29:23
Czy kto moglby poratowac napisami do Hustle? (pierwszy sezon). Napi projekt polegl :(
-
2009/01/20 21:54:57
@nautilus.pompilius

It's fucking 2009, learn english.
-
2009/01/20 22:18:18
Nautilus - zarzuć jakiegoś maila do siebie (na radkowiecki at blox).
MRW - ale dopuszczasz korzystanie z napisów angielskich?
-
2009/01/20 22:25:16
Ja tam akurat angielski znam - i w ciemno idę o zakład, że lepiej niż mrwisniewski (bo, np. English w tym wypadku piszemy wielką literą). Ale ponieważ niektórzy w rodzinie nie znają, to napisy są mi potrz... Kurde, czemu ja się jakiemuś takiemu kolesiowi tłumaczę?

NVM, Radek - masz te napisy do wersji po ok. 700 mb odcinek? Na napisy.info coś znalazłem, ale nie pasuje.
-
2009/01/20 22:26:42
a mail może być z gazeta.pl ;)
-
2009/01/21 01:23:29
Co do Albina - ostrzegałem. Mówiłeś, że nie takie gówna czytałeś. To i masz za swoje =).
-
2009/01/21 23:15:35
@ "Czy kto moglby poratowac napisami do Hustle? (pierwszy sezon). Napi projekt polegl :("

Zachęcony pozytywnymi opiniami nabyłem rzeczony sezon I. Dwie płyty, legalnie, z polskimi napisami. Czasem warto wydać trochę zarobionych pieniędzy, a nie tylko dziadować z sieci...
GITS też zajumałeś z netu? :)
Uprzedzając: sam święty nie jestem, ale przynajmniej mogę powiedzieć, że kupiłbym legalnie masę rzeczy, GDYBY BYŁY u nas.
PS. Radku, będzie ta notka pt. "dlaczego u nas jest tak nędznie z serialami na dvd"?
-
2009/01/22 08:34:28
Czasem warto wydać trochę zarobionych pieniędzy, a nie tylko dziadować z sieci...

Owszem warto, ale nie na film, który obejrzy się RAZ.
-
2009/01/22 09:53:34
Notka będzie ale muszę odgrzebać ciekawostkowe materiały źródłowe. A to chwilę zajmie, bo porozrzucane.
-
2009/01/22 11:35:22
@nautilus
Napisy do hustle są na napisy24.pl
-
2009/01/22 11:42:09
Kłamstwa Locke'a Lamory naprawde warto? bo chodzę dookoła tego jak pies dookoła jeża już jakies pół roku. i przyznam że jakoś wyjątkowo w przypadku tej ksiązki wszystkie zachwyty mnie odsuwają zamiast przysuwać. może dlatego że głownie młodzież się zachwyca? Radek - nada się to dla lekko starszawej pani czyli mła?

a wracając do legalności i jumania.
jakbym chciała miec legalnie wszystko to co chciałabym obejrzec (pomijam casus niemożnosci nabycia na rynku polskim) to bym musiała zacząc sikać płynnym złotem.
dla przykładnosci
Angel (zwany u nas Aniołem Ciemności) - 1 sezon za 184 peeleny
Millenium (maj low) - chyba tak samo jak wyżej
House - 1 sezon za 92 peeleny
o Grey's Anatomy juz pisałam wcześniej
Hałsłajfy po ok 120
itd
Anime kupuję bo lubię wracać doń (wiec jak tylko pokazuje sie na polskim rynku cos co mnie interesuje to nie jumam). Próbowałam skolekcjonowac Friends ale poległam w połowie. teraz kolekcjonuje Angela i Millenium. i kwicze. bo przy okazji trzeba czasem cos zjesc, w cos sie ubrac i jakaś ksiażke tez nabyc.
ot i tyle w temacie jumania seriali.


-
2009/01/22 22:51:56
Z ostatniej jumy i polecanek:
Fringe- niezłe ale cuchnie xfilesami
Testees- skat ale nieszkodliwy, poza tym zawsze mnie śmieszyły dowcipy o defekacji
Leverage- mój faworyt w zestawieniu, Timothy Hutton daje radę
BSG- seria 4,5 zobaczymy, pożyjemy, 11 odcinek nieźle trzepie w łebek
Firefly- jednak nie, jak dla mnie temat wyczerpano w Cowboy Bebop
Spawn (animmowany)- szkoda, że tak mało
Discworld Soul Music (animacja)- i wszystko jasne (Wyrd Sisters też)
Sons of Anarchy- serial podobał mi się ;)
Trigun- WTF?
Burn Notice- +10 za Aktora Wszechczasów
Generation Kill- ładnie nakręcone, niewiele sensu, niektórych tekstów można posłuchać
-
2009/01/23 08:49:22
Blue - bym ci nawet sensownie uzasadnił dlaczego Kłamstwa przeczytać warto ale niestety. Co spojrzę na fragment twojego słitaśnego komcia, w którym piszesz o lekko starszawej pani, to mnie składa w pół ze śmiechu i nie mogę się skoncentrować na meritum. Może jak mnie kiedyś ten fragment przestanie śmieszyć, to coś z sensem napiszę.
-
2009/01/23 11:04:41
o tak - animowany serialowy Spawn jest zacny. Zacnie brudny. czlowiek czuje smak błota w ustach jak go ogląda.

Radku - w o g ó l e nie pojmuję przyczyn Twojej wesołości. i czekam w takim razie na uzasadnienie - w miarę prędko bo zamówienie na merlinie będę robić.

-
2009/01/23 21:03:43
A mnie się dzięki Waszym komentarzom przypomniał Spawn filmowy, który swego czasu ubawił mnie nawet bardziej niż Wiedźmin. Swoją drogą ciężko pojąć jak można spieprzyć tak dobre cykle przenosząc je na ekran...
-
2009/01/23 21:19:11
Może zrobimy konkurs na najbardziej poronioną adaptację komiksu lub książki? Na wiedźmina nie głosujemy bo jest klasą samą dla siebie.
-
2009/01/23 21:20:14
Również adaptację gry .
-
2009/01/23 22:35:06
Z adaptacjami gier nie będzie problemu, Top 10 to pewnie by zapełniły "dzieła" doktora Bolla...
-
2009/01/24 00:32:28
nie wymawiamy słowa na U i B!
-
2009/01/24 10:42:07
Ja tam nie wiem... Filmy "tego, którego imienia nie wolno wymawiać" może i nawet bawią przy odpowiednim podejściu (czyt. "odpowiedniej dawce środków odurzających"). No dobra, ale pomijając wybryki filmowe owego pana, to u mnie na podium znajdzie się Mario Bros.

I tutaj małe wyjaśnienie - film jako taki mi się podobał - były dinozaury, więc czego można chcieć więcej? Jedynie pomysł przeniesienia prostej platformówki "cały czas w prawo" uważałem za bezsensowny i popieprzony. Pewnie znalazłbym inny film, bijący Mario na głowę, ale siedzę w pracy i ciężko mi się myśli ;)
-
2009/01/24 11:22:45
@p4sqd
Co do zabawy przy oglądaniu koszmarnych filmów: podjęliśmy taką próbę z przyjaciółmi. Niestety, przy Sam-Wiesz-Kim to kompletnie nie działa. Próbowaliśmy z dwoma filmami UB, niestety nie dość, że jego filmy są beznadziejne, to jeszcze widać w nich czysto biznesowe podejście, co odbiera wszelką chęć zabawy, podkładania innych dialogów albo tworzenia wersji alternatywnych. Natomiast szczerze polecam najgorszy film, jaki widziałam w życiu: Darkwolf. Dawno się tak z przyjaciółmi nie ubawiliśmy. Film jest po prostu otwarcie, przerażająco fatalny i nie próbuje udawać czegoś innego. No brak mi słów żeby go opisać. Musieliśmy6 się znieczulić dużą dawką alkoholu, ale zabawa była przednia.
-
2009/01/24 12:08:31
Od Wiedźmina wara. Gdyby nie Wiedźmin, kto wie, czy czytalibyśmy dzisiaj blog Radka?
-
2009/01/24 12:20:14
Tak samo można stwierdzić, że gdyby nie epidemia cholery, nie byłoby toniku:)
-
2009/01/24 12:35:10
popirad - to przecudnej urody porownanie. a ja uwielbiam tonik : ))
-
2009/01/24 13:09:01
@suisan
"Darkwolf"... Zanotowałem, nie zbliżę się nawet na odległość kija ;)

@Radek
Zapowiadałeś tekst o grupach dyskusyjnych, forach i innych miejsc radosnego trollowania i flejmów. Ma to szansę kiedyś powstać? :)
-
2009/01/24 14:21:40
a co z 5 seria hustle? juz sa 2 odcinki...
-
2009/01/24 16:38:49
@Xaeross
Już są 3 odcinki hustle... Czekam aż uzbiera się więcej, ale czy ktoś wie, czy w 5 sezonie jest Mickey Bricks?
-
2009/01/24 21:09:16
Co sądzicie o GITSie 2.0?
-
2009/01/24 21:44:29
W zasadzie to co Radek kiedyś napisał, że bliżej mu do SAC niż jedynki. Co oczywiście nie znaczy, że jest gorszy, po prostu lżejszy...
-
2009/01/25 00:44:53
Nie mówię o Innocence tylko o jedynce w wersji 2.0.
-
2009/01/25 15:37:13
To jest coś takiego ? A czym się różni od pierwowzoru ?
-
2009/01/25 19:28:27
Zmieniono kilka scen na 3D, delikatnie całość poprawiono graficznie, zmieniono zieloną barwę interfejsów na złotą, może delikatnie sepiową. Całość grafiki zresztą podpompowano i wyczyszczono. Dźwięk przemontowano a muzykę nagrali od nowa (bardziej przestrzenne aranże moim zdaniem). Zresztą opracowaniem dzwiękowym zajęło się studio Skywalker Park. Sceny 3D w jakimś sensie faktycznie nawiązują poetyką do Inocence i SAC, może twórcy chcieli jakoś połączyć serial z jedynką. Zmiany są jednak na tyle subtelne i przemyślane, że nie rażą i nie psują klimatu GITSa.
-
2009/01/26 00:34:50
@ Zmiany są jednak na tyle subtelne i przemyślane, że nie rażą i nie psują klimatu GITSa.

Subtelne. Jak młotek.

Nie no, ogólnie to jest zabawne, takie podpimpowanie do Innocenca, ale pójście w sepię w niektórych momentach psuje całość (GITS jest zielono-niebieski i basta). Fajnie, że dorzucili "Dog's Ear" do nowego OST-a, wcześniej się po jakichś dziwnych singlach walał.

@może twórcy chcieli jakoś połączyć serial z jedynką.

E, bez sensu.
-
2009/01/26 12:27:32
@suisan tak, jest.
-
2009/01/26 16:36:45
@GITS jest zielono-niebieski i basta.
Jak widać już nie jest, panie purysto.
A film podobał mi się i basta.
-
2009/01/26 17:21:14
@Jak widać już nie jest, panie purysto.

Przecież poza 3D nadal jest.

@A film podobał mi się i basta.

Jej, opowiedz to komuś, kogo to obchodzi.
-
2009/01/26 18:52:34
Opowiem to Twojej Starej.
-
2009/01/26 21:33:11
Tak apropos tego GiTSa w 3D to się zastanawiam po co poprawiać coś co jest prawie idealne...
-
2009/01/27 09:41:05
Piknie... Nie dalej jak kilka dni temu powtórzyłem sobie GITSa, a tutaj mi piszecie o poprawionej wersji. Serca nie macie i tyle.
-
2009/01/27 09:44:23
Ja go sobie potarzam średnio co 2 miesiące od paru ładnych lat ;) Takie moje małe dziwactwo
-
2009/01/27 13:48:49
@p4sqd
"tekst o grupach dyskusyjnych, forach"
Siadłem, pomyślałem i wyszło mi, że to będzie banał, który można streścić jednym zdaniem: 'jeżeli już znajdziesz miejsce gdzie wydaje ci się, że będzie fajnie, to poświęć przynajmniej miesiąc na lurkowanie'. Mógłbym z tego zrobić kawałek na 5 akapitów ale to by było bez sensu. Może kiedyś za to napiszę coś na kształt miniporadnika 'Jak nie zrobić z siebie buca w ciągu pierwszych 5 minut'.

Hustle - w piątce pozostał Ash i Albert, Mickey wrócił z Australii, do składu dobiły dwie nowe osoby. Po pierwszych odcinkach wychodzi na to, że to jest dalej stary, dobry Hustle. A GITS 2.0 i tak sobie kupię.

Gdyby nie było Wiedźmina strona powstałaby tak czy inaczej. Jednak byłyby dwie różnice - pewnie ze 2 lata później bym z nią wystartował, bo pewnie tyle wytrzymałbym dłużej na grupach. No i mniej osób by o mnie wiedziało, bo jednak te streszczenia rozlały się trochę po sieci.
-
2009/01/27 14:49:43
'Jak nie zrobić z siebie buca w ciągu pierwszych 5 minut' bardzo chetnie bym sobie poczytała : )
ja tam jestem klasycznym lurkerem (uwielbiam to słowo chocby za to ze nie jestem w stanie go wymowic). choc chyba bardziej z lenistwa niz obawy przed zbucowaniem się.
tak czy inaczej chetnie bym coś poczytała.
-
2009/01/28 09:18:31
Czasami dłuuugie i namiętne lurkowanie wystarcza. Za przykład niech posłuży największe chyba zbiorowisko retardów maści wszelakiej - 4chan.org Tam, na temacie "random" dzieją się takie rzeczy, o jakich się nikomu nie śniło ;)
-
2009/01/30 09:52:44
@Czasami dłuuugie i namiętne lurkowanie wystarcza. Za przykład niech posłuży największe chyba zbiorowisko retardów maści wszelakiej - 4chan.org Tam, na temacie "random" dzieją się takie rzeczy, o jakich się nikomu nie śniło ;)

Do czego wystarcza?
-
2009/01/30 10:31:35
@mrwisniewski:

wystarcza po prostu. Nie odczuwa się potrzeby udzielania ani brania udziału w dyskusji.
-
2009/01/30 10:54:24
@p4sqd

Ja tak mam z www.badgerandblade.com/ :-)
-
2009/02/18 13:01:21
Drogi Teklaku, obejrzyj "My own worst enemy". Durni amerykanie nie oglądali, więc skończyło się na 9 odcinkach, a wielka szkoda.
-
2009/06/04 00:13:15
Obejrzałam True Blood.
Pierwszy odcinek był jedną z najgorszych rzeczy jakie w życiu widziałam ale potem jest coraz lepiej. Może fabuła nie rozwija się w zapierający dech w piersiach sposób ale jest wiele smaczków i dobrych opcji.
No i klimat syfiastej Luizjany czyli Redneckowa daje radę.
-
2009/06/04 00:14:31
ups, to miało być pod częścią 8
głupia ze mnie mała dziwka bez szkoły