To, czym nie mam ochoty zaśmiecać strony
Blog > Komentarze do wpisu
Kobiety są fajne a faceci głupi

W telewizji gówno, pisanie kawałka wrzutu na stronę właśnie zakończyłem więc skorzystam z faktu, iż odniosłem pierwszy, poważny sukces medialny[1] i napiszę uzupełnienie do poprzedniej notki. Tak właściwie chuja tam uzupełnienie - w komentarzu do poprzedniej notki napisałem, że przyładuję również facetom, co niniejszym czynię. Najpierw jednak disklajmer do notki poprzedniej.

Po pierwsze - wyraźnie napisałem, że uogólniam zaś część spostrzeżeń dotyczyła tylko i wyłącznie mnie i moich zachowań.
Po drugie - był to kawałek o paniach a nie o panach.
Po trzecie - nudzi mi się więc zakurwię kawałek o panach. Aha, tytuł jest bez sensu i jak macie lepsze pomysły, to wpisujcie je w komentarzach. Jak mi się któryś spodoba, to podmienię.

Czasami jak patrzę się na facetów, to jest mi wstyd. Czasami jak myślę nad tym jak jestem beznadziejnie głupi, to współczuję ludziom, którzy muszą przebywać ze mną w jednym pomieszczeniu. Czasami gdy po kilku dniach oceniam swoje zachowania, to dochodzę do wniosku, że mało rozgarnięta blondynka jest przy mnie mistrzem interakcji społecznych. No dobra - żartowałem.

W kawałku o paniach skoncentrowałem się głównie na komunikacji więc od tego zacznę. W tym miejscu nie mam nic do zarzucenia normalnym facetom. Zapamiętajcie panie kilka podstawowych rzeczy i zrozumiecie o co nam chodzi bez konieczności zwoływania konsylium przyjaciółek. Po pierwsze - facet, który ma penisa i odpowiednią zawartość testosteronu, ma na myśli dokładnie to, co powiedział. Gdy mówię - 'podobasz mi się', oznacza to 'jesteś dla mnie atrakcyjna'. Gdy mówię 'nie jesteś gruba' oznacza to, że te śmiechu warte fałdki na biodrach i brzuchu są dla mnie urocze i zupełnie nie rozumiem dlaczego się nimi zamartwiasz. Z tym, że uwaga jedna będzie: rozsądny facet w przypadku niektórych pytań (za chwilę je przedstawię) odpowiada automatycznie, nie zawsze zgodnie z prawdą. Odpowiedź, której kobieta da ocenę maksymalną powinna być wypowiedziana bez zastanawiania się, bez jąkania, pewnym, nieznoszącym sprzeciwu, broń Boże znudzonym, głosem. Należy przy tym utrzymywać kontakt wzrokowy, delikatnie potakiwać głową, wykazać stonowany entuzjazm i nie gestykulować rękoma przy twarzy (to, między innymi, zdradza kłamców). Odpowiedź powinna paść nie później niż ćwierć sekundy po tym, jak kobieta skończy zadawać pytanie. Lista pytań z różnymi: optymalnymi, poprawnymi i niekoniecznie trafionymi odpowiedziami, poniżej:
Kochasz mnie? - Kocham cię (10/10); Tak (8/10); Przecież wiesz (4/10); Weź przestań (zjebałeś koncertowo chyba, że jesteś dresem a twojej świni coś odbiło i zadaje durne pytania - wtedy masz maksa); Nie (w tym momencie się rozstajecie)
Jak wyglądam? - Zapierasz mi dech w piersiach (10/10 - Bogart nie może się mylić); Zapierasz mi dech w piersiach i kocham cię (dotknięcie ręki bożej - Bogart plus wyznanie miłości równa się ocena poza skalą); Kocham cię (9/10); Świetnie/olśniewająco/fantastycznie (8/10); Weź przestań (patrz wyżej); Chujowo/źle/rzygać mi się chce jak się na ciebie patrzę (w tym momencie się rozstajecie)
Czy ja jestem gruba? - Kochanie, masz idealną figurę (10/10); Kochanie, masz idealną figurę i kocham cię (znać rękę mistrza, poza skalą); Kocham cię (9/10); Nie (5/10); Weź przestań (patrz wyżej), Tak/Chrum chrum (w tym momencie się rozstajecie)
Podobam ci się w tej sukience? - Kochanie, zapierasz mi dech w piersiach (patrz wyżej), Zapierasz mi dech w piersiach i kocham cię (patrz wyżej); Tak (5/10); Weź przestań (patrz wyżej); Pierdoli mnie to - ubieraj się, bo już jesteśmy godzinę spóźnieni (w tym momencie się rozstajecie)
Jutro zjemy obiadek u mojej mamy, cieszysz się? - Fantastycznie, już dawno chciałem ją poznać (10/10); Fantastycznie, już dawno chciałem ją poznać i kocham cię (patrz wyżej); Kocham cię (9/10); Weź przestań (patrz wyżej); Nie (1/10); Dżizas, kurwa, ja pierdolę - ja już się ustawiłem z chłopakami na kosza (w tym momencie się rozstajecie)

Łapiecie już wzór? To dobrze. Podane powyżej przykłady, przy odrobinie inteligencji, pomyślunku i instynktu samozachowawczego, można zastosować praktycznie w każdej sytuacji podbramkowej, dzięki czemu unikamy nieporozumień na tle komunikacyjnym. Niestety, w tej beczce miodu jest wiadro dziegciu. A tym wiadrem dziegciu są męskie cipy, które zachowują się jak nieogarnięte dziewczynki w okresie dojrzewania i burzy hormonów. Jąkają się, ćmokają, ciamkają, plączą się w zeznaniach, sami nie wiedzą, co chcą powiedzieć. A jak już wymyślą, to słuchając tego kobieta ma ochotę umrzeć. Finta w fincie w fincie, czwarte dno, bełkotna mowa, problem z artykułowaniem - no kurwa mać, co to ma być. Potrafimy zajebać tygrysa szablozębego przy pomocy kawałka kija z akacji i krzemienia a nie potrafimy się wysłowić po ludzku? Łodafak? Jedyne dwa słowa, z którymi facet może mieć problem to: 'kocham' i 'cię'. Z tym, że jak praktyka pokazuje, słówko 'cię' sprawia nam trudności tylko w zestawieniu z 'kocham'. Vide - pierdolę cię, pieprzę cię, jebał cię pies i tym podobne, które przechodzą nam przez usta nader łatwo.

Zresztą w ogóle faceci mają problem z okazywaniem uczuć (nie dotyczy to romantyków, cip, pedałów i psychicznie chorych), co wiąże się z wieloma tabu towarzysko-kulturowymi. Jak już wspomniałem, słowo 'kocham' przechodzi nam przez gardło tak samo łatwo, jak kłąb drutu żyletkowego. Zdanie 'kocham cię stary' w stosunku do przyjaciela nie wchodzi w rachubę gdyż oznaczałoby, że jesteśmy tacy trochę Tinky Winky. I nie próbujcie nam tłumaczyć, że są różne rodzaje miłości. My to wiemy - istnieją dwa rodzaje: miłość do matki i miłość do kobiety naszego życia. Nie ma czegoś takiego jak miłość do najlepszego przyjaciela. Znaczy jest ale nikt się do tego głośno nie przyzna (z wyłączeniem grup wymienionych w pierwszym zdaniu tego akapitu). W ostateczności możemy powiedzieć innemu facetowi, że wporzo z niego koleś albo, że zajebistym ziomem jest, tudzież spoko typem. Zastrzeżenia te dotyczą również kwestii dotykania się facetów. Dłoń na pośladku innego faceta dozwolona jest jedynie wtedy gdy gra się w salonowca. Dwóch facetów może obejmować się tylko na boisku albo gdy są najebani do stanu drewna. Zresztą generalna zasada jest taka - w miarę możliwości jedynymi częściami ciała facetów jakie mogą się ze sobą stykać, są dłonie przy powitaniu i pożegnaniu oraz to, za co musimy przytrzymać nawalonego w trupa kumpla gdy go niesiemy lub ciągniemy.

Dobra, kończę kwestie uczuciowe, bo nie dość, że nie czuję się w nich zbyt pewnie, to na dodatek zbyt mi to zajeżdża Samsonem. Przejdźmy do debilnych zachowań facetów, które tylko na pierwszy rzut oka są irracjonalne i niezrozumiałe. Ani one irracjonalne, ani niezrozumiałe - wystarczy zakarbować sobie jedno słowo: testosteron. I wszystko stanie się łatwiejsze.
Drogie panie - na pewno wielokrotnie się zastanawiałyście dlaczego ten sympatyczny troglodyta, z którym dzielicie łoże i stół, miewa okresy zaćmienia umysłowego, podczas których zachowuje się jak rozwielitka albo pitbull na amfie. Na przykład - wjeżdżacie do obcego miasta i najdalej na drugim skrzyżowaniu mylicie drogę. Wy zatrzymałybyście auto i zapytały o drogę. Facet będzie błądził tak długo, aż zabrnie w ślepą uliczkę, skończy mu się benzyna albo umrze z głodu. Dlaczego? To proste - tylko cipy, pedały, nieudacznicy i maminsynki pytają o drogę. Prawdziwy facet sam potrafi znaleźć wyjście z każdej sytuacji. Atawizmami pewnie można to tłumaczyć, albo obciążeniem dziedzicznym, społecznym, kulturowym, łorewa. Ja to tłumaczę testosteronem krążącym nam po żyłach. Kompletnie wyjebane na testosteron mają cipy, pedały i samce alfa - oni bez problemu podbiją do tubylca i zapytają się którędy pod Grunwald albo raz na pół roku zakurwią seans psychoanalityczny z najlepszą przyjaciółką. Maczomeni i reszta tak zwanych 'normalnych facetów' będzie jeździć w kółko i hodować wrzody żołądka. Pojąć to ciężko ale tak to już jest.
Być może łatwiej przyjdzie wam teraz zrozumieć dlaczego faceci tak rzadko się na coś skarżą (chorobę omówię za chwilę), nie lubią się zwierzać, nie dzielą się z wami swoimi problemami i w ogóle wszystko starają się rozpracować samodzielnie. Tak zwana męska duma nie pozwala nam na chwilę słabości. Poza tym żyjemy w świecie paranoi, w którym każda chwila słabości może być wykorzystana przeciwko nam. Skamlanie i uskarżanie się na pierdoły jest dobre dla kobiet - my sobie z problemami radzimy sami. A potem przychodzi choroba.

Choroba faceta to epopeja tragiczna. Oczywiście tylko w sytuacji gdy facet jest cipą a w zasięgu jego wzroku jest ktoś, kto będzie obserwatorem jego heroicznej walki z bólem, wirusami i bakteriami. Nie boję się tego powiedzieć głośno - z przerażeniem patrzę albo słucham opowieści o tym, jak to kolegę grypa złożył w pół, nie wychodził z łóżka przez tydzień, wymagał 24-godzinnej opieki, miał w chuj stopni gorączki, mało się nie przekręcił ale na szczęście jego żabcia/rybka/kochanie się nim zaopiekowała i dzięki temu przeżył. Co za pizda żałosna - i on, i ona. Ona, bo daje się wmanipulować w skamlanie hipochondryka. On, bo robi z siebie ciotę żałosną i bezlitośnie eksploatuje sytuację, w której powinien sam o siebie zadbać. A żabcia/rybka/kochanie może mu co najwyżej zrealizować receptę i ugotować mleko z miodem. Kurwa mać, jak ja nigdy nie rozumiałem takich chujowych kolesi. Chociaż nie, trochę ich kumam - przez życie prą z zaciśniętymi zębami, nie pozwalając sobie na okazywanie słabości i choroba jest tym jedynym momentem, w którym może się rozłożyć i zacząć płakać. Mam dla takich wałów radę - dajcie sobie więcej luzu w życiu. Dzięki temu zachowacie higienę psychiczną.

O seksie nie będę się rozpisywał, bo jak powszechnie wiadomo faceci dla seksu zrobią i powiedzą wszystko, co ich do tego seksu doprowadzi. Oprócz oczywiście impotentów i niepoprawnych romantyków - pierwsi mają i tak przejebane więc nie będę ich dodatkowo pognębiał, drudzy myślą, że cudnej urody bogdanka wzruszy się ich westchnieniami oraz płomiennymi listami i sama da im dupy. Tak spontanicznie. Panowie - nie da. To tak nie działa. Wróć - działa. W amerykańskich filmach. Ale jak to z filmami bywa - przedstawiają one najczęściej NIEPRAWDZIWĄ historię. Więc zamiast kwękać a po powrocie do domu walić sobie konia, weźcie sprawy we własne ręce (oprócz penisa) i działajcie. Aha, normalny facet lubi oglądać się za innymi kobietami (czytaj: piersiami, pośladkami, łydkami, udami, twarzami) i nie ma w tym nic nienormalnego - dalej was kocha. Po prostu musi. Lubi również porno. Facet lubiący porno nie jest zboczeńcem. Zboczeńcem jest facet, który porno nie lubi.

W zasadzie mógłbym wymieniać i wymieniać ale to nie ma być poradnik a para-felieton, w którym ostrzem satyry... pejczem ironii smagam... kurwa, o facetach piszę ogólnie. Jak chcecie instrukcję obsługi faceta, to zwróćcie się do żon z kilkuletnim stażem. One dokładnie wam powiedzą jak szybko i sprawnie wywałaszyć faceta i przyciąć go do pożądanych kształtów i zachowań. Dlatego na zakończenie powiem wam jeszcze jedną, bardzo istotną rzecz. Nie chce mi się tutaj pisać o oczywistościach typu: przewróciło się, niech leży, kryzys wieku przedśredniego, dziwne hobby, włosy[2] czy też piwo, kanapa, pilot i mecz. To wie każdy a jak nie wie, to znaczy, że wychowały go dzikie zwierzęta. Facet ma wyjebane na porządki w domu, jak ma bliżej czterdziestki niż trzydziestki zaczyna dziwnie się zachowywać, ma problem z łysieniem i lubi oglądać mecz piłki nożnej, zachlewając się przy tym browarem. I nic tego nie zmieni.
Nie wszyscy natomiast wiedzą o rzeczy absolutnie niezbędnej do prawidłowego funkcjonowania faceta, który przyjaźni się z kimś więcej niż tylko ze swoim fiutem. Tak jest - wieczór w knajpie z kumplami. Drogie panie - nawet jeżeli wam się wydaje, że facet uległ nieodwołalnej kastracji i znajduje się całkowicie w waszej mocy, to nie jest to do końca prawda. Nawet największa pizda potrzebuje od czasu do czasu wyskoczyć do knajpy, najebać się z kolegami do stanu terminalnego i, w zależności od preferencji, zrobić oborę w lokalu/autobusie/taksówce albo sprowokować walkę. A kobieta, która nie rozumie tej potrzeby i takich eskapad swojemu facetowi/mężowi zabrania, jest chujowym materiałem na partnerkę/żonę. A czym kończy się niemożność spuszczania raz na jakiś czas pary z aparatury? No cóż - Michale Douglas z Upadku powinien was naprowadzić na istniejące zagrożenia. Wy macie te swoje kalanetiksy, aerobiki, manicure, pedicure i kawki z psiapsiółkami. My mamy siłownię i całonocne chlanie na mieście. To, że od czasu do czasu wychodzimy z domu bez was i wracamy nad ranem ubrudzeni i najebani jak świnie, nie oznacza, że jesteśmy alkoholikami, którzy was nie kochają. Kochamy. A jeżeli mi nie ufasz i boisz się, że po pijaku zrobię jakąś głupotę, to może powinnaś odpowiedzieć sobie na pytanie: czy aby na pewno powinnam się z nim wiązać?

Dobra - będzie tego. Weekend był brutalny, kac mnie męczy drugi dzień i nie mam siły na rozpisywanie się. Dlatego komentarze: a dlaczego nie napisałeś o X, Y, Z możecie sobie darować. Wiem, że musnąłem jedynie naskórek problemu i rzeczy, które ciężko w nas zrozumieć (nawet nam samym) jest więcej. Indywidualnych korepetycji i wyjaśnień udzielam na privie - adres znacie. A teraz idę oglądać Rocco. I nie mam na myśłi kangurka. 

PS. W sobotę byłem na weselu. W kiblu zaczepił mnie koleś, i myląc przyczynę ze skutkiem (albo jakoś tak), stwierdził, że chcę go bić. Byłem nieporównanie bardziej od niego trzeźwy i próbowałem logicznej argumentacji. Nie działała - dalej twierdził, że chcę go bić. A skoro chcę go bić, to on się chce ze mną bić. Ja nie chciałem, jego dziewczyna nie chciała, on chciał bardzo. Na szczęście jego koledzy wzięli go pod pachę i usadzili przy stoliku. Kurwa - skąd wy się wszyscy bierzecie? No skąd? 

[1] Ponad dziesięć komentarzy pod notką! Ponad dziesięć!! Czad, piwo sobie otworzę na tą okoliczność. No dobra, występowałem jeszcze 4 razy w telewizji ale to się nie liczy.
[2] Najmniej dla mnie zrozumiały pierdolec facetów - łysienie. Jakieś 5 lat temu zaczęły mi się włosy na czubku głowy przerzedzać. Zamiast pogrążyć się w cierpieniu, zbankrutować na łże-kuracje rekultywujące włosy czy zacząć czesać się 'na pożyczkę', stwierdziłem, że przynajmniej raz dary losu przyjmę godnie. I zacząłem się strzyc na krótko albo na łyso. Znaczy wcześniej, jak miałem dużo włosów, też się ścinałem na krótko. Ale nieregularnie. Wolę swoje łysienie kontrolować niż się nim zadręczać. Życia szkoda na bzdety.

poniedziałek, 25 czerwca 2007, radkowiecki
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/06/25 19:49:36
Może masz w oczach wypisane, co myślisz o takich typach, i to ich prowokuje do ataku?:>
-
2007/06/25 20:16:31
Ja tam zupełnie nie rozumiem, o co chodzi z tym łysieniem. Łysi są sexy, zawsze mi się Kojak podobał... :)
-
2007/06/25 21:30:56
łysienie też bierze się z testosteronu.
-
2007/06/25 21:52:56
Hmmm teraz tylko nie wiem czy jestem cipą czy samcem alfa ;]
-
2007/06/26 08:36:56
"bogdanka wzruszy się ich westchnieniami oraz płomiennymi listami i sama da im dupy. Tak spontanicznie. Panowie - nie da. To tak nie działa" -
oj, czasem działa... ;-)
-
2007/06/26 10:42:46
Fajny tekst. Ale dlaczego tyle spraw pominąłeś ;)))

Swoją drogą ty faktycznie musisz jakieś feromony wydzielać, skoro takich modeli nawet na spokojnym weselu :) przyciągasz.
-
2007/06/26 12:36:28
FAceci są prości, kobiety proste nie są. Po przyjęciu tego założenia zrozumienie zwykłej kobiety nie będzie przedstawiało bardzo trudnego zadania;))
CZy ja się mylę, czy od paru wpisów blogowych kolegi zaczyna być widać syndrom wicia gniazda - że o nabyciu mieszkania mimochodem wspomnnę. Hm powodzenia
-
2007/06/26 13:05:53
@Żaba - czasami działa nawet częściowy paraliż ciała. Nie, kurde - to dziwnie zabrzmiało. Chodzi o to, że w 1 przypadku na 1000 zadziała każda, nawet najbardziej nieprawdopodobna forma uwodzenia kobiety. Ale to nie uczyni z niej reguły, nespa? Dlatego zamiast westchnień romantycznych sugeruję inne, bardziej bezpośrednie metody podboju. A z tymi listami to faktycznie pierdolnąłem bez sensu - da się kobietę uwieść pisaniem. A przynajmniej sobą zainteresować. Młodzi - do piór.
@Jobi - ja już jedno gniazdo mam, w sensie spłaconego mieszkania. Teraz po prostu kupiłem drugie, bliżej cywilizacji, bo zielony las to nie dla mnie.

Co do agresorów - nie patrzyłem się w jego kierunku (gapiłem się w ścianę nad pisuarem), nie mówiłem nic do niego (sikałem akurat byłem), starałem się nie zwracać na typa uwagi. I tak coś chciał, bo ktoś mu coś o mnie powiedział. Ech... waleczne serca, kurwa ich mać.
-
2007/06/26 14:24:05
Wiesz, z kobietami jest tak, że na każdą działa coś innego. Czasem nawet takie ciamkanie może być... urocze :-)I robienie reguły z jedynie słusznego, prostolinijnego pdrywu " Ja tak, a ty?" " Ja też tak" jest lekkim nadużyciem :-)

O, znowu będzie ponad 10 wpisów i okazja do otworzenia browara :-)
-
2007/06/26 14:56:43
Teklaku, nie "do piór", ale do klawiatur. Trza iść z duchem czasu :) Chociaż z drugiej strony czasami zadziałać może oldskulowy list napisany na papierze, własnemi ręcami, piórem albo długopisem. O ile się nie bazgrze :) Ale... "słuchaj, napisałeś do mnie... Możesz wpaść i mi to odcyfrować?" - i o to chodziło przecież :D
-
2007/06/26 15:05:51
ROTFL, Tark, jakiś Ty sprytny :-)))
-
2007/06/26 15:07:26
ja kiedyś napisałem list szyfrem i runami normańskimi :-) oczywiście ręcznie. I zadziałało :-) nic tak nie przyciąga kobiet jak tajemnica ;-)
-
2007/06/27 17:00:07
A kto będzie recenzje aktualizował?
Nudno się Ciebie czyta, Radek. Jak Clarksona. W ogóle nudno się czyta ludzi, którzy prezentują identyczne poglądy... Nie ma się co sprzeczać, polemizować, a przytakiwanie do niczego nie prowadzi.
-
2007/06/27 17:35:56
Recenzje będą aktualizowane. Tyle tylko, że wszystko odbywa się w bardzo leniwym tempie. Ot, jedną książkę na tydzień obrobię. Dużo lepiej byłoby przerzucić wszystko na bloga, bo spostrzeżenia na temat pojawiałyby się na bieżąco ale oznaczałoby to porzucenie strony. I byłoby to porównywalne z porzuceniem starej przyjaciółki na rzecz młodej kochanki - to się nigdy nie stanie. Dlatego recenzje będą się pojawiać w swoim, powolnym rytmie. Chciaż faktycznie - raz na dwa miesiące to za rzadko i coś z tym będę musiał zrobić.
Co do nudy - jeden się zgodzi, drugi krzyknie 'pierdolisz waćpan'. Wszystkim rady dogodzić nie da. Ale obiecuję, że postaram się być kontrowersyjny. Może coś o aborcji napiszę? Albo o eutanazji?
-
2007/06/27 19:07:30
Obawiam się, że co do aborcji też będziemy mieli podobne zdanie. Ale jakbyś napisał, że Giertych zrobił coś dobrego, zi0br0 jest inteligentne a Edgar inteligentny i do tego zabójczo przystojny, to mogłoby być ciekawie.
-
2007/06/27 19:14:47
Ale znajdą sie tacy co będą mieli inne i dyskusja gotowa :)
-
2007/06/27 20:23:46
Odręczne pismo działa zawsze, zwłaszcza w dzisiejszych odhumanizowanych pod tym względem czasach! Radziłabym tylko uważać na błędy ortograficzne - bez spell checka nie jest tak łatwo, Panowie :)

Jeśli chodzi o recenzje książek, to ja chciałbym zamówić "Nazywam się czerwień" Pamuka. Ale czy można zgłaszać propozycje, Drogi Panie Recenzencie...? :)
-
2007/06/28 16:39:45
Coś kontrowersyjnego na pewno wpadnie mi do głowy.
Co zaś do pisania odręcznego - nie mam problemu z samą czynnością tzn. potrafię jeszcze używać pióra albo długopisu. Mam natomiast problem z brakiem potencjalnych adresatów takich listów. Poza tym po kwadransie pytania ręka boli okrutnie.
-
2007/06/28 19:05:16
'Poza tym po kwadransie pytania ręka boli okrutnie' - brzmi jakbym był niesympatycznym typem z ubeckiej katowni. Miałem oczywiście na myśli pisanie.
Co do propozycji recenzji, to raczej nie przejdzie gdyż ja to robię na zasadzie: przeczytałem, spodobało mi się, chyba mam coś na ten temat do powiedzenia, wrzucam na stronę. Pisać na zamówienie nie umiem, kiedyś może o tym wam opowiem.
-
2007/06/28 19:46:51
Niee, to była tylko nieśmiała propozycja lektury do przeczytania --> ewentualnego spodobania się --> opisania... :) Przepraszam, jeśli zabrzmiało zbyt protekcjonalnie.
-
2007/07/26 16:06:04
oświadczam, że "kocham cię" nie zawsze jest punktowane 9/10, czasem jest tak ewidentną próbą uniknięcia odpowiedzi, że aż zęby zgrzytają, że się pan jakowyś posuwa do tak niskiego sposobu wymigania się.
Co do kontaktu fizycznego między panami to zabawne, że jeszcze 100 lat (a nawet mniej) temu, normalnym widokiem byli panowie przytulający się "na misia" oraz tacy, którzy idąc trzymali się za ramiona (nie _pod_ ramię, to co inszego:-) ) :D
-
2007/09/09 14:37:51
"Jak wyglądam? - Zapierasz mi dech w piersiach (10/10 - Bogart nie może się mylić)"

Z tym ustandaryzowanym podejściem trzeba uważać. Otóż, Bogart może się mylić, a w tym konkretnym przypadku pomyliłby się tak dalece, że nie miałby czasu tego pożałować.

Zadając pytanie - jakiekolwiek pytanie - zawsze oczekuję konkretnej informacji zwrotnej, dlatego najbardziej cenione są konstruktywne uwagi w rodzaju: "Chyba dobrze", "Zbyt ponure na wesele", "Masz plamę na rękawie", "No nie wiem" (wbrew pozorom bardzo pomocna uwaga). Za próbę wciśnięcia mi zamiast konkretnej informacji kitu w rodzaju: "Cudownie, jak zwykle", "Kobieta nie potrzebuje ubrania, żeby pięknie wyglądać" (bardzo zabawne) i "Kocham cię" strzelam bez ostrzeżenia, przeładowuję i strzelam jeszcze raz dla pewności.

(co do pozostałych pytań, to już nie wiem, nigdy w życiu ich nie zadałam)
-
2009/05/08 10:24:00
co do łysienia dziedzicznego - wystarczy spojrzeć na własnego ojca... nie wiem jak to ma sie do samych kobiet. z facetami działa
-
2009/05/26 19:05:35
za łysienie typu męskiego to może podziękować tylko i wyłącznie tatusiowi :P
-
2009/11/10 18:06:27
Jako kobieta, poczułam się w obowiązku uczynić małe sprostowanie - niektórych durnych pytań jednak nie zadajemy :
'Czy ja jestem gruba?' - dziękuję, sama widzę czy jestem czy nie, chyba że cierpię na chorobę wymagającą odwiedzenia psychologa, ale to juz inna bajka.
'Podobam ci się w tej sukience?' - i co, jak się okaże że nie, to natychmiast zmienię na inną, żeby się bardziej podobać mojemu ukochanemu mężczyźnie?
'Jutro zjemy obiadek u mojej mamy' - a wydawało mi się, że widziałam tu wpisik o zdrobnionkach i inteligentnym podejściu do nich :)
'Jak wyglądam' to naprawdę pytanie, na które oczekuję konstruktywnej odpowiedzi. Jak Krystyna.
Panowie, litości, nie przeginajcie ze stereotypami. A poza tym to znamy wasze wady. Rozumiemy gubienie drogi i wyjścia na piwo, a przynajmniej się staramy, bo cioty, które pieją peany na cześć nowej fryzury, zawsze siedzą grzecznie w domku i po miesiącu biją rekordy pantoflarstwa, mają zerowy poziom atrakcyjności. I w tym miejscu zaznaczam, że to moja prywatna opinia. Oraz wielu innych kobiet, które znam. Ale nie generalizuję, bogowie brońcie.

Blog znalazłam wczoraj przypadkiem i utknęłam, strasznie zaniedbując obowiązki w pracy :) Dzięki, rzadko się trafia w necie taki kąsek na poziomie, poprawiający humor.
-
2010/01/17 22:23:34
alez glupi autor, sdze , ze wlasnie strzepal se ch... i o zyciu nic nie wie a szkoda bo nie kazdy chlop glupi, no chyba, ze chujiem mysli , a nie glaowa ;)
zycze powodzenia, by umysl zaczal pracowac, a chujem wode pij lepiej powodzenia ;)
-
2010/01/17 22:38:48
ps: co do "lysienia!- jak sie glowa mysli to nie lysieje, a jak nie- to wygladem chujka zaczyna przypominac, a gdy osiagnie apogeup, to pala chujowa tak bedzie , ze sam sie wystraszysz w lustrze siebie.
Zejdz na ziemie pomysl o zyciu, o jego przemijaniu, o sensie, a i wlosy odrosna, a i o kacach zapomnisz, bo sportem sie zajmiesz , dziecmi- jak jestes w stanie je zrobic....
no wiesz sa wartosci,k tore zyci w nowym swietle Ci przedsawia, a wtedy kazdy dzien bedzie juz tylk lepszy, no i polubisz siebie :)